Incydent miał miejsce w czerwcu 2020 roku podczas wiecu wyborczego Andrzeja Dudy w Białymstoku. Pokrzywdzona jest aktywistką Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. Grupa młodych ludzi przyszła na ten wiec - ubiegającego się wówczas o reelekcję prezydenta - z banerem: "A co z klimatem?".

Reklama

Jak wynikało z relacji aktywistów w mediach, zwolennicy Andrzeja Dudy próbowali zasłaniać ich baner swoimi, wyzywali, dochodziło też do przepychanek. Przy tym wszystkim nie obyło się bez komentarzy o podtekście seksualnym kierowanych do grupy nastoletnich dziewczyn przez (...) mężczyzn. Miarka się przebrała, kiedy jeden z nich podszedł do mnie, spojrzał na moją koszulkę na ramiączkach i powiedział: "to już może w ogóle zdejmij tą koszulkę", po czym podniósł ją do góry, pokazując moją nagą pierś - relacjonowała na łamach jednej z regionalnych gazet pokrzywdzona 19-latka.

Mediacja, ugoda - i rozprawa

Sprawa została zgłoszona policji. Ostatecznie podejrzany 71-latek usłyszał zarzut naruszenia nietykalności cielesnej dziewczyny. W zarzucie przyjęto, że "wykorzystał jej nieuwagę" i "działał na jej szkodę".

Na wniosek jego obrońcy sprawa została skierowana do mediacji, w której doszło do pisemnej ugody i pojednania. Oskarżony przeprosił, a pokrzywdzona te przeprosiny przyjęła; zgodziła się na umorzenie postępowania. Jednak ze względu na wniosek pełnomocnika pokrzywdzonej, który nie zgodził się na sądowym posiedzeniu na warunkowe umorzenie sprawy, a wniósł o ewentualną zmianę kwalifikacji prawnej czynu, sąd zdecydował wtedy o skierowaniu sprawy na rozprawę.

Podczas rozprawy obie strony postępowania wniosły o umorzenie go; pełnomocnik wycofał także swój wniosek o zmianę kwalifikacji czynu.

Sąd Rejonowy w Białymstoku, który badał sprawę, w piątek umorzył postępowanie na okres próby wynoszący dwa lata. Zasądził też od oskarżonego zapłaty na fundusz pomocy pokrzywdzonym oraz pomocy postpenitencjarnej kwotę 2 tys. zł.

"Wina nie budziła wątpliwości"

Jak uzasadniała sędzia Katarzyna Skindzier-Ostapa, wina oskarżonego w tej sprawie nie budziła wątpliwości, na co wskazuje zebrany materiał dowodowy. Sędzia mówiła, że oskarżony podnosząc bluzkę dziewczyny i odsłaniając część ciała, naruszył jej nietykalność w sposób, który zawstydził pokrzywdzoną. Dlatego - jak podkreśliła - nie można uznać, iż stopień społecznej szkodliwości jest znikomy.

Dodała, że sąd uwzględnił też postawę oskarżonego, czyli to, iż skruchę okazał dopiero w postępowaniu mediacyjnym i dopiero wtedy zrozumiał, że postępował niewłaściwie i przeprosił pokrzywdzoną. Sędzia mówiła, że na rozstrzygnięcie miała wpływ też ocena pokrzywdzonej, która podczas mediacji przyjęła przeprosiny, nie oczekiwała wymierzenia przez sąd kary ani zadośćuczynienia od oskarżonego mężczyzny.

Stąd też - jak mówiła sędzia - biorąc pod uwagę, że stopień winy i społecznej szkodliwości czynu nie jest znaczny oraz uwzględniając m.in. niekaralność mężczyzny, sąd uznał, że można sprawę warunkowo umorzyć na okres dwóch lat próby. - Dwa lata powinny wystarczyć, by oskarżony zrozumiał, że nie należy kierować się w działaniu impulsem - mówiła Skindzier-Ostapa i dodała, że w tej sprawie działanie nie było niczym usprawiedliwione.

Skindzier-Ostapa mówiła też, że aby oskarżony odczuł, że naruszył porządek prawny i aby było to działanie wychowawcze, sąd zasądził świadczenie finansowe.

Wyrok nie jest prawomocny.