Minister zdrowia Adam Niedzielski pytany w TVP o możliwość rozmów z protestującymi przedstawicielami sektora zdrowia powiedział, że "cały czas zapraszamy do rozmów, cały czas chcemy opowiadać o tym jak szacujemy, co oznaczają poszczególne postulaty. Bo ta rozmowa musi się skonkretyzować. Ona nie może wyglądać cały czas na poziomie ogólnych postulatów, którymi się na początku przerzucano".

Reklama

Szef resortu odniósł się do warunku komitetu protestującego dotyczącego obecności premiera Mateusza Morawieckiego na spotkaniach.

- Stawianie warunków brzegowych, takich wstępnych, które są w pewnym sensie absurdalne nie jest dobrym podejściem, nie zachęca, nie tworzy dobrej atmosfery. Z naszej strony nie stawiamy żadnych wstępnych warunków, które by dyskredytowały kogoś w uczestnictwie w rozmowie, bądź usuwały jakiś zakres tematyczny z naszych rozmów. My jesteśmy otwarci na wszystkich i na wszystkie tematy i problemy - powiedział Niedzielski.

"Drugie dno"

- Jeżeli popatrzę na postulaty zgłoszone przez komitet protestacyjny i ich wartość szacunkową 100 miliardów, z czego 65 miliardów na wynagrodzenia i to jeszcze przy założeniu, że minimalne wynagrodzenie lekarza po specjalizacji ma wynosić blisko 18 tysięcy złotych. To patrząc na jeden i drugi zarzut niekoniecznie jest wola rozmawiania i rozwiązywania problemów, bo te postulaty są absurdalne i zupełnie nieprzystające do rzeczywistości, a zarzut braku dialogu jest po prostu nieprawdziwy. W tym musi być drugie dno - zaznaczył.

Szef resortu odniósł się też do gróźb kierowanych przez posła Grzegorza Brauna, który w czwartek w Sejmie krzyknął pod jego adresem: "będziesz pan wisiał".

- Trudno mi komentować w sposób racjonalny te słowa - powiedział i dodał, że marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek złożyła zawiadomienie do prokuratury.

- Ja ze swojej strony złożyłem wniosek o ściganie tego przestępstwa jako pokrzywdzony, bo to jest przestępstwo gróźb karalnych i ścigane jest na wniosek. Dzisiaj jest informacja, że prokuratura bardzo szybko zareagowała, bo już zostało wszczęte śledztwo. Wiemy też, że prezydium Sejmu ukarało posła Brauna i ta kara jest bardzo dolegliwa. Chciałbym, żeby poszedł bardzo wyraźny sygnał, że nie tylko negujemy, deklarujemy i mówimy jakie to było nieprzyzwoite, ale że pojawia się wyciąganie surowych konsekwencji - podsumował Niedzielski.