Upadek muru berlińskiego.
Dlatego, że sam mur berliński też był symbolem. Tylko czegoś innego. Utożsamiał podział Europy na dwa bloki. Siłą rzeczy więc upadek muru musiał oznaczać odejście epoki zimnej wojny do
historii.
Nic takiego nie powiedziałem. Byłem w Polsce w 1989 r. Bez "Solidarności" nie byłoby przemian w Europie. Tak samo jak nie byłoby ich bez 1956 r. w Budapeszcie, czy 1968 r. w
Pradze. To są wszystko kamienie milowe walki z komunizmem. Ale my nie mówimy o datach, tylko o symbolach, czyli o wydarzeniu, które zwięźle opisuje długi proces. I właśnie upadek muru
berlińskiego takim wydarzeniem jest.
Jak już mówiłem mur był symbolem zniewolenia. Jego upadek jest więc automatycznie symbolem wolności. Poza tym, prawda jest też taka, że żyjemy w epoce obrazków. Zdjęcia walących się
ścian i ludzi padających sobie w objęcia mimo wszystko wywołują większe emocje niż wizerunek Wałęsy i Rakowskiego.
Lothar Probst - historyk z uniwersytetu w Bremie