"Pilot postąpił źle, nie szukając wcześniej lotniska zapasowego" - mówi DZIENNIKOWI Gromosław Czempiński, prezes Aeroklubu Polskiego i były szef Urzędu Ochrony Państwa.
Zdaniem Czempińskiego, ktory sam jest doświadczonym pilotem awionetek, pilot najprawdopodobniej nie włączył standardowej dla tej klasy maszyn opcji nawigacyjnej, która automatycznie wyszukuje najbliżej położonego lotniska. "Pilot powinien rozpocząć poszukiwania takiego lądowiska, mając spory zapas paliwa, nie czekając, aż samolort zacznie lecieć na rezerwie" - twierdzi prezes Aeroklubu. "Tymczasem w tym przypadku osoba, która siedziała za sterami, jeśli w ogóle włączyła to urządzenie, zrobiła to za późno".
Mimo to pilot mógł próbować wylądować nawet w tak niesprzyjających warunkach jak te, które wówczas panowały na lotnisku. "Śnieżyca utudnia lądowanie, ale go nie wyklucza" - mówi Czempiński.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|