Dziennik Gazeta Prawana logo

W kryzysie przybywa dłużników

26 kwietnia 2009, 22:11
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Coraz więcej Polaków ma problemy ze spłatą kredytów. Tylko w styczniu i lutym do Krajowego Rejestru Długów wpisano aż 50 tys. osób. Lawinowo rośnie także łączna wartość niespłacanych zobowiązań bankowych. W dwóch pierwszych miesiącach tego roku przybyło ich 1,3 mld zł.

Historia opowiedziana nam przez 35-letniego Krzysztofa, właściciela małej firmy poligraficznej z Mazowsza, pokazuje, jak kryzys doprowadził do spirali zadłużenia. Mężczyzna cztery lata temu, kiedy firma rozwijała się w najlepsze, wziął kredyt hipoteczny na mieszkanie (170 tys. zł), zaciągnął też dwa kredyty konsumenckie w innych bankach: jeden na wakacje, drugi na remont mieszkania (łącznie 43 tys. zł). . Nie wiem, co zrobię, kiedy nie będę miał więcej zleceń. Od trzech miesięcy zalegam z opłatami za kredyty konsumenckie - mówi.

Podobnie postępuje wielu Polaków, którzy wpadli w pętlę zadłużenia. , przestaje regulować rachunki za prąd, gaz czy wodę. Dopiero na końcu przestaje płacić raty kredytów wziętych na kupno mieszkania lub domu, w którym przeważnie mieszka - mówi Iwona Słomska, rzeczniczka firmy windykacyjnej Kruk SA.

Dlatego właśnie w Krajowym Rejestrze Dłużników znalazły się głównie osoby, które w czasach prosperity wzięły drobne pożyczki lub skusiły się na karty kredytowe. Zachęciły ich korzystne oferty banków, które nie wymagały zabezpieczeń. Teraz okazało się, że mają problemy z ich spłatą - mówi Andrzej Kulik, rzecznik prasowy Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.

Taka historia spotkała Honoratę, 24-letnią akwizytorkę z Warszawy. Ze swojej karty wyjęła 3 tys. zł. Miała nadzieję, że bez problemu spłaci jakoś dług. Jednak w pracy ubyło klientów, jej wynagrodzenie było coraz niższe. Udało mi się spłacić tylko część długu - 2 tys. zł, a miałam też z narzeczonym do spłacania kredyt konsumpcyjny na 17 tys. zł. Do tego doszły opłaty za mieszkanie i pieniądze potrzebne na życie. Popadliśmy w straszne długi - mówi Honorata. . Przyjechał do mnie prawnik z Wrocławia współpracujący z moim bankiem. Do mojego niespłaconego tysiąca dołożył kolejny, prawdopodobnie za fatygę, i założył sprawę w sądzie. Sytuacja była krytyczna. Na szczęście udało mi się pożyczyć trochę pieniędzy od znajomych, znalazłam też dwie dodatkowe prace - w knajpie i w biurze pewnej fundacji - mówi. Jej problemy się jednak nie skończyły, sprawa nadal jest w sądzie.

. Mają coraz więcej klientów. Niedawno trafiła do mnie para emerytów, którzy zadłużyli się na 200 tys. zł, a ich łączne emerytury nie przekraczały 2 tys. - mówi Kamil Basaj z Grupy Connect-Antywindykacja pomagającej spłacać długi.

. Można zaryzykować stwierdzenie, że będzie to rekordowy rok w branży zarządzania wierzytelnościami - mówi Iwona Słomska z KRUK SA. Rok do roku, w pierwszym kwartale liczba zleceń w jej firmie wzrosła dwukrotnie. To ponad 70 proc. więcej, niż zakładali szefowie.

Banki nie chcą oficjalnie komentować sytuacji. Widzimy, że zaczynają się poważne problemy. . Nie chce jednak podać swoich danych i nazwy banku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj