Jak twierdzi TVN 24, mechanizm był prosty. Mapy trzeba było wymienić, więc wojsko ogłaszało na sporządzenie nowych. Wygrywały je . W ich kierownictwie zasiadali decydujących o zwycięstwie w przetargu.
Ale . Zlecały to ludziom z doświadczeniem, czyli... wojskowym. Tak pieniądze krążyły po całym układzie. Jak twierdzi TVN 24, najwięcej pieniędzy pozostawiał sobie .
>>>Zawieszeni za korupcję, a dostają pensje
Część pieniędzy trafiało , a drobne sumy dostawali szeregowcy, którzy - w czasie pracy w wojsku - przygotowywali mapy. Wojsko na tym całym procederze .
, cywilów i wojskowych, także ze Sztabu Generalnego. Trzynaście z nich, w tym dobrowolnie poddało sie karze. W ich sprawach zapadły wyroki nawet do sześciu lat więzienia.
Akt oskarżenia pozostałych czterech osób trafił tymczasem do . Rzecznik MON Robert Rochowicz podkreślił, że postępowanie dotyczy lat 1998-2003. Jak dodał, żaden z podejrzanych nie służy już w armii, a ostatni wojskowy odszedł z niej w 2006 roku.
W przypadku tej czwórki chodzi o 400 tysięcy złotych, które mógł zarobić zastępca dowódcy toruńskiej jednostki wojskowej. Miał je uzyskać, bo pozwolił cywilnej firmie topograficznej tworzyć mapy z użyciem wojskowego sprzętu i żołnierzy-topografów. Poza byłym wojskowym oskarżonych jest trzech cywilów.