TOMASZ*: Pracownicy - tak. Ja z żoną idziemy do pracy. Normalnie zatrudniam cztery ekspedientki, sam tylko doglądam interesu. Dbam o dostawy, asortyment. W niedzielę i świeta zazwyczaj pracowała połowa. I tu nie chodzi o zmuszanie kogoś do dodatkowej pracy. Dziewczyny dostawały ekstra kasę za niedziele i święta. Same ustalały grafik.
Na grilla mogę pójść w każdy inny dzień. Szkoda mi utargu. Klienci przychodzą od rana do wieczora. Mój sklep znajduje się niedaleko kościoła, gdy kończy się msza to ustawiają się do nas wręcz kolejki. W najdłuższej stało nawet z trzydzieci osób. (śmiech - red.).
Poza pieczywem, to nabiał, wędliny, owoce, warzywa, czyli wszystko to, czego nie można dostać na stacji benzynowej. Gdy zbliża się święto to robię o wiele większe zapasy tych produktów, bo wiem, że sprzedam praktycznie wszystko na pniu. Gdy jest ciepło to hitem są także lody. A bez względu na porę roku powodzeniam cieszą się napoje, alkohol i papierosy.
>>> Żabka będzie handlować w święta
Nie ukrywam, że o tym myślałem. Wiem, że tego dnia klienci za chleb zapłaciliby znacznie więcej. Ale przeklejanie cen tylko na jeden dzień byłoby za bardzo czasochłonne. W końcu
* Tomasz jest właścicielem osiedlowego sklepiku na warszawskiej Woli