Dziennik Gazeta Prawana logo

Komiwojażer polskiego stalinizmu

14 czerwca 2009, 00:04
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Jerzy Borejsza - pierwszy cenzor PRL-u, założyciel wydawnictwa Czytelnik. Urodzony w 1905 r. jako Beniamin Goldberg, do dziś pozostaje najbardziej tajemniczym bohaterem lat 40. Właśnie ukazała się jego biografia "Międzynarodowy komunista" autorstwa Eryka Krasuckiego.


Komiwojażerem, bo uciekał się do zagrań niestandardowych, ale pragnął, by polska kultura szybko podniosła się po wojnie. I nie chodziło tylko o propagandę, choć Borejsza był oczywiście uwikłany w system komunistyczny.


I kilkadziesiąt innych tytułów - regionalnych oraz ogólnopolskich. Wszystkie mieściły się w koncepcie kulturalnym Borejszy. Owszem, uważał, że trzeba promować nowy ustrój, ale nie to było głównym celem. On chciał dotrzeć do jak największej liczby czytelników. Poprzez pisma, które prezentują różne punkty widzenia, a przede wszystkim przekraczają "rogatki kulturalne". W tym był idealistą i kontynuatorem dawnej inteligenckiej tradycji. Czytelnik to nie tylko wydawnictwo, ale także projekt oświatowy, z tanimi książkami, podręcznikami do nauki czytania i ludźmi, którzy z poświęceniem docierali do najbardziej zapadłych rejonów kraju.


Musiał sobie na to zasłużyć. Najpierw, gdy kierował Ossolineum we Lwowie, a później w Moskwie, pracując jako dziennikarz tworzący "Wolną Polskę". Miał poparcie władzy, bo był człowiekiem władzy. Pomysł Czytelnika sprzedał Bolesławowi Bierutowi i przewodniczącemu PKWN Edwardowi Osóbce-Morawskiemu. Obaj weszli do pierwszej rady nadzorczej wydawnictwa. Borejsza był komunistą, ale jego komunizm mocno odbiegał od ortodoksji.


Zdobył dzięki temu wiarygodność u ówczesnej władzy. Ale był też człowiekiem, który wykorzystywał sytuację, w jakiej się znalazł, dla realizacji projektu, o którym myślał od lat. Miał kłopoty z tym, co mówi Partia, lecz pozostał lojalny. W przypadku jego lwowskiej działalności można mówić wręcz o kolaboracji z okupantem. Ale ten czas to także obrona wartości, jaką była polskość Ossolineum.


I to często. Choćby w "Moim wieku" Aleksandra Wata czy wywiadzie Teresy Torańskiej z Jakubem Bermanem. Jednak twardych dowodów nie ma. W szczątkowej dokumentacji z archiwów radzieckich, którą poznaliśmy, nie pojawia się informacja na ten temat. Ale skoro podczas wojny przesłuchiwał jeńców niemieckich, musiał współpracować z radzieckimi służbami.


Nie wiadomo do końca, jakie relacje ich łączyły. Stawiano tezy, że Jerzy był od głaskania, Jacek od bicia. Nie podejrzewam jednak, by tak to wyglądało.


Wykorzystywał, by bronić swoich współpracowników z Czytelnika. Wyciągać ich z więzienia. Taką wersję przedstawiał Różański w relacji udzielonej Barbarze Fiałkowskiej. Nie wiem, czy był świadomy, czym zajmuje się jego brat. Nie mam pojęcia, czy wiedział, że Różański torturował na przykład Kazimierza Moczarskiego.


Nie do końca. Był politykiem, który potrafił zagrywać ostro. Choćby przy okazji referendum 1946 r. czy wyborów rok później, kiedy bez pardonu atakował Stanisława Mikołajczyka. Nie mamy jednak pewności, czy wiedział, co się dzieje w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Bywał naiwny.


Akurat w tym wypadku nie. To najmniej chwalebny moment jego działalności publicznej, gdy pisał w "Wolnej Polsce" relację z oględzin katyńskich mogił. Zrobił to świadomie. Dlaczego? Może gdyby przyznał, że mordowali Rosjanie, zanegowałby samego siebie. Mówię to jako człowiek, nie historyk.


Młodzi polscy Żydzi często obierali taką drogę. W jego wypadku brała się ona z poszukiwania możliwości spełnienia. Gdy zdał sobie sprawę, że z komunizmem może dużo zdziałać, porzucił anarchizm. Organizacja komunistyczna była mu potrzebna jako narzędzie do osiągnięcia celu.


Lubił władzę. Ale przecież mógł objąć stanowiska ministerialne, a tego nie zrobił. Bo Borejsza chciał kreować władzę. Jerzy Putrament nazwał go kiedyś w książkowej dedykacji "ministrotwórcą".


Był też opiekunem starszych pisarzy: Jarosława Iwaszkiewicza, Juliana Tuwima, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego. Borejsza stworzył - jak to określił Czesław Miłosz - swoją stajnię w Czytelniku. Zapewniał pisarzom dobre warunki, dbał o ich byt. Ale nie tylko. Okres 1944 - 1948, był czasem - używając terminu samego Borejszy - "rewolucji łagodnej". Szło o dokonanie radykalnych zmian przy pomocy perswazji. W literaturze, publicystyce istniał pluralizm, który skończył się wraz z wprowadzeniem w 1948 r. socrealizmu.


Dobrze było znać "pana majora", bo mógł pomóc w najprostszych sprawach - załatwić transport, naftę, jedzenie. Takie próby kierowali do niego m.in. Maria Dąbrowska, Zofia Nałkowska czy Stanisław Ossowski. Słynne są jego wyjazdy na Zachód, szukanie kontaktów z pisarzami emigracyjnymi. Próbował ich ściągnąć do kraju, odwoływał się do tęsknoty za ojczyzną. Chciał pokazać, że w Polsce ktoś się nimi interesuje, że mają możliwość tworzenia.


Nie znam więcej tak spektakularnych przykładów jak ten z Fiedlerem.


W przypadku Miłosza było to zbliżenie na gruncie przekonań lewicowych i sprzeciwu wobec przedwojennego modelu kultury zaproponowanego przez prawicę. U Iwaszkiewicza rolę odegrały podobne kwestie, choć przecież był on człowiekiem, który znakomicie współżył z każdą władzą - od Piłsudskiego po Gierka. I Miłoszowi, i Iwaszkiewiczowi teoretyczne, ależ też praktyczne, propozycje Borejszy mogły się podobać. Tak samo Tuwimowi. Ale już Wierzyński i Lechoń pozostali niewzruszeni na jego uroki. A on przede wszystkim chciał być człowiekiem, który da pisarzom możliwość tworzenia.


Hołubił twórców. Jego relacje z pisarzami opierały się na szacunku i uwielbieniu.


Nie miał wyjścia. Wrocławski kongres, na który Borejsza ściągnął Pabla Picassa, znalazł się w punkcie krytycznym, gdy na mównicy stanął radziecki delegat Aleksander Fadiejew. Zanegował wszystko, co próbowano zbudować, a więc połączenie "nowego" ze "starym", kultury zachodniej i wartości socjalistycznych. Zachodni twórcy chcieli opuścić Wrocław. Borejsza chwycił za telefon. Berman natychmiast zadzwonił do Moskwy, aby uratować kongres. Wtedy Borejsza uświadomił sobie, czym ma być zimnowojenna kultura.


Czytelnik miał delegatury na Zachodzie, a Borejsza wiele kontaktów jeszcze z czasów przedwojennych. Picassa namówił przy okazji kongresu na pierwszą w życiu podróż samolotem. Tak wielkie spotkanie intelektualistów więcej już się w Polsce nie powtórzyło. A wszystko wymyślił jeden człowiek. Jednak to, co miało wynieść Borejszę jeszcze wyżej, było początkiem jego upadku. Tuż po zakończeniu kongresu odbyło się plenum sierpniowo-wrześniowe, na którym Gomułka został odsunięty od władzy. Jako główny rozgrywający pojawił się Bierut. Borejsza musiał odejść z Czytelnika. Zaostrzenie kursu partii zbiegło się z wypadkiem, któremu uległ 1 stycznia 1949 r., wracając z balu sylwestrowego u Bieruta. Trzy lata później zmarł.


Znajdziemy ją choćby u Miłosza w "Roku myśliwego", czy w wypowiedziach Ireny Szymańskiej. W samochodzie jechali Kazimierz Petrusewicz, Jerzy Albrecht i Borejsza. Śmierć tych ludzi byłaby nawet na rękę partii. Ale zamach to jedynie luźna hipoteza. Po wypadku Borejsza się zmienił. Zaczął się panicznie bać. W listach do Bermana czy Wandy Jakubowskiej widać jego emocjonalne rozchwianie. Był rozgoryczony, miał dość, ale jednocześnie pozostawał służalczy. Żywy dramat człowieka uwikłanego w stalinizm.

*Eryk Krasucki, historyk. Publikował m.in. w "Odrze", "Biuletynie IPN" i "Pograniczach"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj