Zielone światło do prac nad reformą dało właśnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Pierwszą, . Co to będzie oznaczać w praktyce? Chodzi o gwarancję istnienia Biura. Dziś może ono zniknąć w ciągu jednego dnia: wystarczy, że taką decyzję podejmą komendant główny z ministrem spraw wewnętrznych. " A politycy nie powinni samodzielnie decydować o być albo nie być Biura" – tłumaczy DZIENNIKOWI jeden z prawników pracujący nad nowymi przepisami. Po wpisaniu gwarancji istnienia CBŚ do ustawy tylko Sejm będzie mógł to zmienić.
. Odtąd sam będzie mógł podpisywać wnioski o włączanie podsłuchów. "Dziś musi najpierw te wnioski przekazać komendantowi głównemu lub jego zastępcy, który podpisuje się na dokumentach" – tłumaczy nasz rozmówca. "Taka kontrola komendanta jest iluzją, a znacznie wydłuża procedurę" – potwierdza były szef policji Tadeusz Budzik.
Identycznie zostanie rozwiązana kwestia funduszu operacyjnego, z którego nagradzani są tajni współpracownicy przekazujący informacje ze środka świata przestępczości kryminalnej i gospodarczej. Teraz . Do FBI upodobni polskie biuro również to, że jego funkcjonariusze przestaną być rozliczani ze statystyk.
Dyrektor CBŚ dostanie też możliwość samodzielnego nagradzania i karania swoich ludzi. Dotąd każdy wniosek musiał skonsultować z dyrektorami dwóch biur w KGP: finansów oraz kadr i szkolenia. A ci mogli odrzucić jego sugestie. " bo był częścią KGP. O wszystko musiał zabiegać u pozostałych dyrektorów i komendantów" – wyjaśnia jeden z naszych rozmówców.
Obecne kierownictwo Biura nie kryje swojego zadowolenia. "Dzięki naszej pracy w ubiegłym roku blisko Zmiany są po to, aby pracować jeszcze lepiej" – tłumaczy dyrektor CBŚ Paweł Wojtunik. Jego optymizmu nie podzielają jednak wszyscy. "Koledzy z CBŚ mają kompleks ABW i CBA. czy służbą patrolową. Zależy im na samodzielności, aby móc przyznać sobie znacznie większe pieniądze niż ma reszta policji" – uważa jeden z wysokich rangą oficerów KGP.
Usamodzielnienie się biura będzie miało także inne konsekwencje: to wstęp do etatowych cięć w zatrudniającej blisko 5 tys. osób Komendzie Głównej Policji. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że Co się stanie z tymi ludźmi? "Jeśli reforma ma mieć sens, muszą oni trafić na pierwszą linię walki z przestępczością, czyli do komend rejonowych i komisariatów" – deklaruje wiceminister spraw wewnętrznych Adam Rapacki. "Reforma nie jest jeszcze rozpisana na nuty, ale jej głównym motywem jest . Dziś za dużo mamy wydziałów, naczelników, zastępców naczelnika i kierowników. To utrudnia podejmowanie decyzji, wydłuża czas i rozmywa odpowiedzialność" – dodaje wiceminister.
Podobny przegląd kadr trwa w każdej z 17 komend wojewódzkich. Tam też policjanci muszą liczyć się z tym, że trafią do komend rejonowych. "Zbyt wielu . A o tym zwykle decydują układy, a nie umiejętności" – mówi jeden z oficerów policji.