"Jesteśmy przekonani, że to jakaś nieczysta gra" - mówi 'Gazecie Wyborczej" oficer trójmiejskiego . Wszystko przez , które najwyraźniej szuka haków na konkurencyjną służbę. W swoich działaniach mieli się posunąć daleko poza granice prawa, naciskając i grożąc świadkom, by wymusić na nich zeznania.
CBŚ poinformowało już o tym prokuraturę. Ta dopiero zapoznaje się z pismem. Ale jedno jest pewne - jak pisze "Gazeta Wyborcza" - tak ostro między służbami jeszcze nie było.
Wszystko zaczęło się jesienią, kiedy . Niedługo potem policjanci rozbijając gang wymuszający haracze usłyszeli od jednego z gangsterów: .
CBŚ poprosiło więc o wyjaśnienia. Ale koledzy z CBA milczeli. Wtedy słowa gangstera potwierdził kolejny przestępca - Jacek W. Siedział w areszcie w związku ze sprawą badaną przez CBA. Ale napisał list i zaprosił do siebie policjantów z CBŚ. Na początku czerwca w trakcie spotkania powiedział im, że . Podkreśla, że może to powtórzyć oficjalnie.
Ale, jak pisze gazeta, . Strażnicy twierdzą, że połknął coś ostrego. Dwa tygodnie potem bez problemu przesłuchuje go za to CBA. Po powrocie do celi . Żyje, ale nie wiadomo, czy kiedykolwiek jeszcze coś powie - jest w stanie wegetatywnym.
Czy CBA aż tak ostro poszukuje sukcesów, że wzięło na celownik CBŚ? Być może to urażone ambicje, bo wielu antykorupcyjnych agentów to dawni policjanci? A może czuć uraz do policji. Komendant główny za czasów PiS Jacek Kornatowski nazwał go kiedyś . Spekulacji "Gazety Wyborczej" nie komentuje na razie ani CBA, ani CBŚ.