Dziennik Gazeta Prawana logo

"To jest absurd". Pacjenci pytają, czy kiedyś w służbie zdrowia będzie normalnie?

12 marca 2024, 11:00
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Kolejka do lekarza
"To jest absurd". Pacjenci pytają, czy kiedyś w służbie zdrowia będzie normalnie?/ShutterStock
"Chodzę do lekarzy co najmniej kilka razy w miesiącu. I co mnie bulwersuje, to, to, że w poradniach publicznych nikt – ani pacjenci, ani lekarze – często nie przestrzegają własnych zasad – np. wydanych numerków czy ustalonej godziny" - powiedziała w rozmowie z Dziennik.pl pani Iwona, pacjentka jednej z państwowych poradni w Warszawie. 

Państwowa służba zdrowia to jeden z tych sektorów, które od lat mierzą się z różnymi zawiłościami systemu. Zmieniają się ministrowie, dyrektorzy placówek, a w wielu miejscach proste wydawałoby się sprawy, wciąż ocierają się o granice absurdu.

I tak na przykład…kolejki przed gabinetami lekarskimi, od zawsze budzą emocje. Obsesyjne pilnowanie miejsca, spory, kłótnie, nerwowa atmosfera – to właściwie norma w polskich poradniach i przychodniach. Również nieszanowanie czasu pacjentów, jest bulwersującym wielu problemem. 

Proszę sobie wyobrazić, że dzisiaj, aby pobrać krew w jednej z państwowych poradni w Łodzi, musiałam stać w dwóch, a właściwie w trzech kolejkach. Najpierw czekałam przed przychodnią 10 minut, później od 7 czekałam w sporej kolejce do rejestracji po numerek, a następnie dopiero z tym numerkiem mogłam ustawić się w kolejce na samo pobranie krwi - powiedziała w rozmowie z Dziennik.pl zdenerwowana Małgorzata.

Kobieta dodała, że prosta sprawa, jaką powinno być zrobienie morfologii i podstawowych badań "staje się drogą przez mękę". To jest absurd. Straciłam prawie godzinę – podkreśliła. Do tego, trzy osoby przede mną zdążyły się pokłócić o pierwszeństwo w kolejce już przed wejściem do budynku. Dawno nie miałam tak nerwowego poranka. Zastanawiam się, czy kiedyś wreszcie w służbie zdrowia będzie normalnie - dodała.

 "W poradniach publicznych nikt nie przestrzega zasad"

Również 47-letnia Iwona z Warszawy w rozmowie z nami poskarżyła się na kolejki pod gabinetami lekarskimi w państwowych placówkach. – Od kilku lat z powodu moich kilku schorzeń muszę systematycznie korzystać z porad lekarskich i wizyt w placówkach. I nie rozumiem, dlaczego w prywatnych potrafią niektóre problemy rozwiązać a w państwowych nie. Przecież często w tych miejscach pracują ci sami ludzie… - stwierdziła pacjentka. 

Chodzę do lekarzy co najmniej kilka razy w miesiącu. I co mnie bulwersuje, to, to, że w poradniach publicznych nikt – ani pacjenci, ani lekarze – często nie przestrzegają własnych zasad – np. wydanych numerków czy ustalonej godziny – zaznaczyła. 
 

Zdaniem Iwony, w praktyce w placówkach państwowych zawsze występują opóźnienia. Kolejni pacjenci przybywają na ustaloną godzinę, podczas gdy ci zapisani wcześniej jeszcze nie zdążyli skonsultować się z lekarzem.

"O kolejności przyjęć często nie decyduje wyznaczona godzina czy numerek"

Mimo ustalanej w rejestracji godziny najczęściej albo są obsuwy, albo co jeszcze gorsze, obowiązuje zasada, kto pierwszy ten lepszy… i jak się trafi, jakiś emeryt, albo kilku starszych ludzi, to czeka się zamiast 5 czy 10 minut na swoją kolejkę, nawet godzinę czy 1,5 godziny, ostatnio tyle czekałam - powiedziała nam kobieta. 

Czasami proszę o interwencję, bo w końcu z jakiegoś powodu te numerki wydają, ale nie zawsze panie rejestratorki, a o kolejności przyjęć często nie decyduje wyznaczona godzina czy numerek, tylko przyjmujący lekarz – dodała.
 

Z uzyskanych przez nas informacji wynika, że placówki medyczne starają się ustalać konkretne godziny wizyt dla pacjentów, z zachowaniem odpowiednich odstępów czasowych umożliwiających realizację świadczeń. Niemniej jednak opóźnienia, jak przyznają pracownicy służby zdrowia, są nagminne. 

U nas w poradni pacjenci są planowani na konkretne godziny w interwałach 15-minutowych. Informacje dotyczące czasu wizyty przekazywane są pacjentom podczas rejestracji – przekazała w rozmowie z Dziennik.pl rejestratorka jednej z warszawskich poradni POZ.
W praktyce niestety zdarzają się sytuacje, w których wizyta jest przedłużana ze względu na potrzeby pacjentów. Ponadto, kolejki tworzą się również z powodu tych, którzy przybywają do placówki znacznie wcześniej niż na ustaloną godzinę – przyznała.

Rejestratorka dodała również, że często problemem dla oczekujących na wizytę jest wchodzenie do gabinetu bez kolejki. Zawsze w takich przypadkach "obrywamy" my w rejestracji, a wystarczyłoby pamiętać, że bez kolejki mogą do gabinetów lekarskich wchodzić m.in. kobiety w ciąży, inwalidzi, kombatanci czy zasłużeni dawcy krwi - podsumowała.  

Jeśli również masz własne doświadczenia lub spostrzeżenia, czekam na informację: aneta.malinowska@infor.pl.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj