. Narazie bezskutecznie. ”Zaczęło się niewinnie, od jednego, czy dwóch drinków po ciężkim dniu pracy” opowiada. ”Teraz jednego wieczoru potrafi wypić nawet pół litra alkoholu. Bez wypicia czegokolwiek nie jest w stanie zasnąć. Często pada pijany do łóżka o czwartej nad ranem. Dwie godziny później wstaje do pracy” - mówi Monika. . Takie tłumaczenie bardzo dobrze znają terapeuci. ”Paradoksalnie picie takich osób, rzeczywiście nie przekłada się na wyniki firmy” - mówi psycholog pracy Katarzyna Korpolewska, któa bardzo często spotyka się z problemem alkoholizmu w firmach. ” Taki szef jest często bardzo chwalony, a jego niekontrolowane wybuchy gniewu są po prostu uznawane za cechę charakteru” - dodaje.
. ”I nie ponosił żadnych konsekwencji, bo miał sztab asystentów, którzy sprawnie wykonywali całą pracę” - mówi Woronowicz. To nieponoszenie konsekwencji powoduje, że tak trudno im zauważyć, że mają poważny problem. Krzysztof Brzózka, prezes PARPA podkreśla mimo wszystko, że ” - mówi. Bardzo często jednak pracownicy nie wiedzą nawet, że ich szef jest alkoholikiem. ”Ostatnio dyrektor pewnej firmy został zatrzymany przez policję, kiedy kierował po pijanemu. Dla jego podwładnych to był kompletny szok, bo dyrektor nigdy nie dał żadnego pretekstu, żeby ktoś pomyślał, że jest alkoholikiem. Na spotkaniach z kadrą kierowniczą potrafił nie wypić nawet grama wódki. To jedna z metod kamuflowania” -dodaje Katarzyna Korpolewska.
Z danych GUS wynika, że w Polsce spożycie stuprocentowego alkoholu wzrosło w ciągu ostatnich lat o ponad 2 litry na jednego mieszkańca. . Wśród nich przybywa osób, które niczym nie przypominają stereotypowego pijaka leżącego w rowie. To kierownicy i prezesi, ubrani w drogie garnitury, mający poukładane życie, rodziny. Nie są w stanie przepić kilkunastotysięcznych pensji, więc ich nałóg nie odbija się domowym budżecie. Piją whisky w krzyszałowych szklankach, więc jeśli żony nazywają ich alkoholikami, denerwują się, że czepiają się bez sensu i są gderliwe. Jak podkreślają jednak specjaliści - ” - mówi.