Dziennik Gazeta Prawana logo

Marcin Kącki rozstaje się z "Gazetą Wyborczą". Zapowiada pozew

6 sierpnia 2024, 15:44
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Marcin Kącki
Marcin Kącki kończy współpracę z "Gazetą Wyborczą". Zapowiada pozew/East News
Po tym jak "Gazeta Wyborcza" ogłosiła rozstanie z Marcinem Kąckim, dziennikarz zapowiedział "sądową batalię z ludźmi, którzy chcieli zaistnieć manipulując przy tych zaworach z szambem".

W komunikacie "GW" czytamy, że o zakończeniu współpracy z Marcinem Kąckim zdecydowały wyłącznie kwestie redakcyjne. Przypomnijmy, że komisja powołana w styczniu przez Agorę zajęła się oskarżeniem Marcina Kąckiego przez Karolinę Rogaską o nadużycie seksualne. "Ustalenia zawarte w raporcie z prac tej komisji, jak i jej rekomendacje, zgodnie z zasadami obowiązującymi w Grupie Kapitałowej Agora, pozostaną poufne, ale nie wpłynęły na nasze decyzje kadrowe"- czytamy w komunikacie.

 Zespół "GW" przeprowadził, na wniosek Marcina Kąckiego, własne działania sprawdzające wewnątrz redakcji okoliczności powstania tekstu Kąckiego, po którym Rogaską zarzuciła mu nadużycia.  "Wyniki prac komisji redakcyjnej zostały przedstawione Marcinowi. Ponieważ w ich przypadku istotnie różnimy się w ich ocenie, uznaliśmy wspólnie, że nasza dalsza współpraca nie jest możliwa. Powodem zakończenia współpracy są wyłącznie kwestie redakcyjne - informuje "GW". 

Marcin Kącki odpowiada

Macin Kącki odpowiedział w mediach społecznościowych. Napisał, że ponad 20 lat pracy w "Gazecie Wyborczej" było dla niego "najlepszą przygodą życia". "Nie pamiętam pierwszego tekstu, ale na pewno nie zapomnę ostatniego, 'Mojego dziennikarstwa…', który był hołdem dla przyjaciółki Ewy Wanat, i literackim ostrzeżeniem przed skrajnościami wojen kulturowych. Wielu zobaczyło w nim drugie dno, nieumiejętność mówienia przepraszam, narcyzm - rozumiem, rewolucje kulturowe potrzebują obrony swoich dogmatów, ale pozostanę przy swoim, na zawsze" - napisał. 

"Jestem też pewien, że 'Wyborcza' będzie beze mnie jeszcze bardziej empatyczna, wrażliwsza na te wojny i społeczne rewolucje, ostrożniejsza w formułowaniu literackich fraz, czego już się raczej nie nauczę, stąd również nasza decyzja o rozstaniu" - dodał.

Zapowiada pozew

Dziennikarz odniósł się również do zarzutów o niewłaściwych zachowaniach wobec kobiet. "Nie da się też, po takim zamieszaniu, zmazać niepotrzebnie wypowiedzianych słów i nerwowych reakcji. Zbyt wielu ludzi manipulowało przy zaworach z szambem i rozlało je między mną, a moją gazetą, by można przejść tę fosę"- napisał. Dodał, że w decyzji o rozstaniu "nie było powodów, o których mogliście czytać w kłamstwach i fantazjach na socjal mediach - molestowanie koleżanek z redakcji, mobbingu, przemocowych zachowaniach, wykorzystywania relacji przełożonego, bo takich zachowań z mojej strony nie było - zaznaczył.

Zapowiedział, że idzie "na sądową batalię z ludźmi, którzy chcieli zaistnieć manipulując przy tych zaworach z szambem i jedna rzecz mnie cieszy - do sądu idzie się z faktami i dowodami, nie z insynuacjami i lajkami, co dla wielu będzie co najmniej zaskakujące, jeśli nie bardzo przykre". Szczegóły mają się potem pojawić na jego profilu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj