Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwa lata więzienia za artykuł o seksaferze?

17 września 2009, 06:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Kuriozalne śledztwo prokuratury. W styczniu DZIENNIK opublikował tekst o zeznaniach w seksaferze w Samoobronie. Dziennikarz napisał go w oparciu o jawne akta. Przeczytał je za zgodą sądu. Wczoraj usłyszał za to zarzuty, grożą mu nawet dwa lata więzienia.

22 stycznia DZIENNIK opublikował tekst "Nie pytali mnie, rozkazywali". Leszek Kraskowski opisał w nim, co zeznała w prokuraturze o wykorzystywaniu jej przez liderów . Tekst opowiadał nie tylko o dramacie bohaterki seksafery, ale również o kulisach działania Samoobrony. Pomijał drastyczne fragmenty zeznań.

Zeznania Anety Krawczyk dziennikarz znalazł w aktach sprawy dotyczącej podejrzanych finansów Samoobrony w sądzie w Tomaszowie Mazowieckim. . Były jawne, nieobjęte klauzulą tajemnicy.

>>>Zeznania Leppera w seksaferze będą tajne

Te same jawne zeznania Anety Krawczyk, które znajdowały się w sądzie w Tomaszowie, zostały dotyczącym seksafery w Piotrkowie Trybunalskim. O tym jednak Leszek Kraskowski dowiedział się dopiero wczoraj - od policji.

>>>Sąd Najwyższy zmniejsza wyrok w seksaferze

I nie wiadomo, dlaczego te same zeznania Anety Krawczyk znalazły się w dwóch sprawach - raz jako jawne, drugi raz jako tajne. I dlaczego Kraskowski dostał za to zarzut.

W środę dziennikarz został wezwany do komisariatu na warszawskim Mokotowie. Powód? Policja pod nadzorem prokuratury prowadzi . Po południu dziennikarz usłyszał zarzuty z artykułu 241 kodeksu karnego. Prokuratura zarzuca mu, że bez zezwolenia rozpowszechnił publicznie wiadomości z tajnej rozprawy. Grożą za to dwa lata więzienia.

"To niespotykane" - mówi Radosław Baszuk, znany warszawski karnista. "Jeżeli akta były dostępne w sądzie, to dziennikarz mógł je wykorzystać. , jeśli w ogóle do niego trafi" - podkreśla.

Co ciekawe, prokuratura zaczęła tropić dziennikarza po doniesieniu sędzi Magdaleny Zapały-Nowak z Piotrkowa, a także ... obrońców Stanisława Łyżwińskiego i Andrzeja Leppera.

Katarzyna Dobrzańska, szefowa prokuratury na Mokotowie (to jej podwładni prowadzą sprawę), nie chce komentować śledztwa. "Postanowienie o postawieniu zarzutów wydała policja, prokuratura tylko nadzoruje tę sprawę" - ucina.

Centrum Monitoringu Wolności Prasy i Helsińska Fundacja Praw Człowieka zapowiedziały wczoraj, że będą monitorować śledztwo przeciwko reporterowi. "To przerzucanie odpowiedzialności za błędy urzędników na obywateli. " - tłumaczy Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj