Zimowa kąpiel w Wiśle to nie tylko wyzwanie dla ciała, ale również dla psychiki. Temperatura wody wynosiła 2 stopnie Celsjusza, a powietrza było minimalnie poniżej zera. Dodatkowo, wiatr potęgował odczuwalny chłód.

Organizatorzy, czyli Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji, zadbali o bezpieczeństwo. Nad uczestnikami czuwała Grupa Medyczna PCK oraz ratownicy na motorówkach.

Każdy uczestnik musiał być odpowiednio przygotowany:

  • Bojka ratownicza
  • Płetwy
  • Doświadczenie w morsowaniu i dobra kondycja fizyczna

Przebieg przeprawy

Przed rozpoczęciem wyzwania wszyscy uczestnicy odbyli rozgrzewkę. Następnie, w maksymalnie pięcioosobowych grupach, zostali przetransportowani łodziami na drugi brzeg Wisły. Stamtąd ruszali wpław w kierunku mety.

Reklama

Wśród śmiałków znalazło się wiele doświadczonych osób, jak i debiutantów.

Agnieszka Krysiuk z Giżycka, pasjonatka morsowania, podkreśliła, że regularnie hartuje organizm, kąpiąc się zimą w jeziorach i trenując na basenie.

Piotr Kiełbasa ze Starachowic po raz pierwszy przepłynął Wisłę, choć od lat praktykuje morsowanie. Super, choć trochę za krótko! Przygotowywałem się codziennie przez ostatni tydzień – powiedział po zakończeniu.

Piotr Jaworski z Rzeszowa również debiutował, zapowiadając, że chce kontynuować tę ekstremalną przygodę w innych miastach. Woda cieplutka, a po wyjściu czułem się fantastycznie – podsumował.

Uczestnicy zgodnie podkreślali, że kluczowym elementem sukcesu w takich wydarzeniach jest doświadczenie pływackie oraz stopniowe przyzwyczajanie organizmu do niskich temperatur.

Reklama

Do zimnej wody można się przyzwyczaić – mówili zgodnie po zakończeniu przeprawy.

Ciepły finał

Po zakończeniu zimowej przygody uczestnicy zostali zaproszeni na gorący posiłek i herbatę, co stało się miłym zwieńczeniem ekstremalnego wyzwania.

Tegoroczna edycja Zimowej Przeprawy Wisły Wpław w Sandomierzu zgromadziła 37 śmiałków z całej Polski, którzy z powodzeniem zmierzyli się z największą polską rzeką w surowych, zimowych warunkach.