Reklama
Reklama
Reklama

Sadownicy protestują. Wysypali jabłka przed Kancelarią Premiera. ZDJĘCIA

Protest sadowników w Warszawie
Protest sadowników w Warszawie / PAP / Tomasz Gzell
Sadownicy wyszli na drogi na Lubelszczyźnie, protestowali też w Warszawie. Obwiniają rząd za niewystarczającą, ich zdaniem, pomoc w związku z rosyjskim embargiem na polskie jabłka.
Reklama
Reklama
Tematy:
rosyjskie embargo protest sadowników owoce embargo sadownicy polskie jabłka rząd plantatorzy rosyjski rynek rolnicy Rosja jabłka kancelaria premiera
Reklama

Komentarze (72)

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów .
  • haha
    2014-11-05 10:07
    dlaczego ci frajerzy wychodzą na ulicę teraz trzeba głosować ponownie na cwaniaków, głąbów, znajomków aby im się wiodło. A frajerzy niech oddają poprawnie głosy i o swoje niech się nie upominają bo i tak ich nikt nie wysłucha. Frajerze daj głos na partyjkę niby to rolniczą. Ha, ha.
    0
    zgłoś
  • zxc
    2014-11-04 21:59
    Dlaczego sadownicy i rolnicy nie założą własnych przetwórni (choćby i z innymi w spółce) i nie sprzedają gotowego towaru?
    Czy jabłka w sklepie kosztują po 50 gr? Nie, a więc można dostać za nie więcej tylko trzeba pominąć pośredników, którzy niczym nie ryzykują.
    0
    zgłoś
  • woźnica
    2014-11-04 21:04
    Sprawdzają czy politycy faktycznie mają złość do Putina.
    0
    zgłoś
  • farmer
    2014-11-04 20:57
    Politycy już zrobili co mogli, tylko że "narobili" w swoje gniazdo i teraz już nic nie robią nawet swidfoci. Złość na Putina ich też już opuściła i jabłek nie chcą sami jeść a tych co ich wybrali nazwali frajerami.
    0
    zgłoś
  • jagoda
    2014-11-04 19:41
    A w sklepach ceny jabłek niezmienne, nie widać żeby coś staniało, że mamy nadmiar jabłek. Kupuję po 2-3 zł a nawet po 5 zł renety. Takie były w zeszłym roku i są teraz.
    0
    zgłoś
  • bob
    2014-11-04 19:33
    A po jakiego ma wychodzić? Przecież to nie jest obrazek
    dla tvn-u.
    Lepiej zająć się ględzeniem o budżetach gmin, nie wiadomo po kiego
    grzyba, skoro wszystkie partie są w tej sprawie zgodne.
    Na czwartek niech zwoła opozycję, aby się naradzić nad sytuacją
    mola włosienniczka w zimie.
    0
    zgłoś
  • sonia
    2014-11-04 18:34
    a rzadowi zreszta nie tylko Polskiem to tak zalezy na naroddzie jak na zeszlorocznym sniegu tylko do wyborow pieknie mowia I obiecuja a jak zostana wybrani to maja wszystko z wyjatkiem wlasnych korzysci w 4 literach.
    0
    zgłoś
  • `
    2014-11-04 18:24
    Bo rząd ma inne plany z waszymi sadami...
    0
    zgłoś
  • tele-wic
    2014-11-04 18:23
    Suto sypnęli, chyba całą skrzynkę!
    0
    zgłoś
  • Drzymała
    2014-11-04 18:00
    Nie wyszła ? A no nie wyszła bo ... ... ... nie było wskazówek ... !!!
    !!!
    !!!
    0
    zgłoś
  • mentalista
    2014-11-04 17:55
    Ciągle wygląda jak czarna wdowa. Boi się każdy zwrócić jej uwagę na to?
    0
    zgłoś
  • rade.
    2014-11-04 17:45
    PO co miala wychodzik i tak by ta zezowata nie zobaczyla tych jablek
    0
    zgłoś
  • prze-śmiewca
    2014-11-04 17:14
    I co, ma tak do wszystkich wychodzić, jak Tusk? Żenada.. swoje problemy należy rozwiązywać przede wszystkim we własnym zakresie. Jak w ubiegłym roku zarobili na jabłkach wysłanych do Rosji to się z nami podzielili zyskiem?. Od dawna było wiadomo,że Rosja to łatwy, ale niepewny partner handlowy.
    Niech Pan Prezes kupi, On jako jedyny podgrzewa do wojny!!!
    Niech zrezygnuje z ochrony to zakupi "furę" jabłek. Przyjemne z pożytecznym!
    0
    zgłoś
  • r46
    2014-11-04 16:52
    Czytaliście jak się takie rzeczy odbywają we Francji.A u nas 500 sadowników ho,ho,ho.
    0
    zgłoś
  • kali
    2014-11-04 16:37
    W wywiadzie dla „Forbes'a” trafnie określił to prezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej Jarosław Zagórowski, który przypomina, że u niego w firmie zbiorowy układ pracy obowiązuje od 1991 roku i nijak nie przystaje do dzisiejszej rzeczywistości. Dlatego trzeba „powiązywać płace” z wydajnością pracy, bo obecnie płaci się związkowcom za sam fakt przychodzenia do zakładu. Tyle, że kiedy tylko JSW próbuje coś zmienić, związki mówią: „nie”.

    Jarosław Zagórowski, prezes JSW

    Negocjacje są skutecznym narzędziem, jeśli przy stole siada dwóch równoprawnych partnerów. Teraz tak nie jest, bo prawo jest tak skonstruowane, że związki zawodowe mają nad nami znaczną przewagę. Bezprawnie protestują i strajkują, a finansowe konsekwencje tych działań spadają na firmy. (...)

    Żeby dokonać zmian, potrzebne jest poparcie polityków. Tymczasem można odnieść wrażenie, że na ich decyzje większy wpływ niż opinie menedżerów spółek górniczych mają związkowcy.

    Politycy są przez górników szantażowani demonstracjami i utratą poparcia ze strony tej grupy zawodowej. Jak ten szantaż działa, mieliśmy przykład podczas exposé premier Ewy Kopacz. Jest oczywiste, że menedżerowie tą drogą pójść nie mogą – możemy jedynie przytaczać racjonalne argumenty za koniecznością zmian. Ale też do korekty podejścia do górnictwa coraz silniej przekonuje polityków rzeczywistość. Przecież nie można wiecznie dopłacać do wydobycia węgla, bo to jest niezgodne z elementarnym porządkiem społecznym. Wszystkie te wielkie zakłady – Ursus, Stocznia, FSO – na których działanie zbyt duży wpływ miały związki zawodowe, upadły.

    Patrząc na planowany protest związkowców z Orlenu trudno nie odnieść wrażenia, że słowa prezesa JSW odnoszą się nie tylko do górniczych związków zawodowych. Po raz kolejny związki, wyciągając na wierzch emocje, nie potrafią zrozumieć, że nie żyjemy już w czasach PRL, kiedy państwo mogło sztucznie utrzymywać dowolny poziom zatrudnienia.

    Firmy muszą dostosowywać się do zmieniającej się rzeczywistości, rynku, a związkowcy chcieliby, żeby zostało po staremu.
    0
    zgłoś
  • obserwer_1
    2014-11-04 16:02
    i tak oto matka narodu olała swoich karmicieli
    0
    zgłoś
  • Genitaliusz
    2014-11-04 15:43
    Mi nikt niczego za darmo nie daje. Ci rolnicy też niczego dostać nie powinni.
    0
    zgłoś
  • warszawiak
    2014-11-04 15:42
    Mafia PIS
    PIS pacholki atakuja funkcjonariuszy panstwowych
    Wiceszef KNF pobity w związku z decyzjami ws. SKOK Wołomin...
    Prokuratura potwierdza, że w ub. tygodniu zatrzymano osoby odpowiedzialne za napaść na Wojciecha Kwaśniaka. Nie zdradza jednak, czym kierowali się zatrzymani.
    - Dobro postępowania wymaga, by udzielać w tej sprawie jak najmniej informacji, gdyż w tym tygodniu mamy jeszcze zaplanowane bardzo ważne czynności - mówi "Stołecznej" prok. Przemysław Nowak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

    Potwierdza jednak, że w dniach 27-28 października policja na polecenie mokotowskiej prokuratury zatrzymała trzy osoby, które później usłyszały zarzut czynnej napaści na Wojciecha Kwaśniaka, wiceszefa Komisji Nadzoru Finansowego. Dwie z tych osób zostały aresztowane przez sąd.
    Kwaśniak został zaatakowany przed własnym domem w Wilanowie 16 kwietnia br. Ktoś bił go po ciele metalową rurką po głowie i ramionach. Dlaczego? Według Radia ZET motywem były decyzje, jakie Kwaśniak podejmował w związku z audytem ws. SKOK-u Wołomin. - Nie mogę potwierdzić tych informacji. Nie mogę też w ogóle wypowiadać się o motywie, ani o wyjaśnieniach złożonych przez podejrzanych - mówi prok. Nowak.

    Ale z zarzutu, jaki przedstawiła prokuratura, można wnioskować, że pobicie nie miało podtekstu prywatnego. Podejrzani usłyszeli bowiem zarzut czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego w związku z wykonywaniem przez niego czynności zawodowych. Gdyby sprawa miała charakter prywatny, prokuratura nie mogłaby postawić takiego zarzutu.

    Śledczy są oszczędni w informowaniu o sprawie, bo kilka tygodni temu Wojciech Kwaśniak złożył do prokuratury skargę. Był oburzony, że śledczy zbyt szeroko informują o sprawie. Śledztwo po tej skardze wszczęła jedna z warszawskich prokuratur rejonowych. Dotyczy wycieku informacji ze śledztwa.

    Z kolei prokuratura w Gorzowie Wielkopolskim w zeszłym tygodniu aresztowała prezesa i wiceprezesa SKOK-u Wołomin. Zdaniem śledczych obaj działali na szkodę kierowanej przez siebie spółki, czym narazili ją na straty w wysokości 300 mln zł. Mieli też kierować grupą przestępczą zajmującą się wyłudzaniem kredytów ze SKOK.

    W sierpniu br. KNF odmówiła zatwierdzenia Mariusza G. na stanowisku prezesa SKOK-u Wołomin.
    0
    zgłoś
  • polaczki nigdy niczego sie nie naucza
    2014-11-04 15:37
    ~misiek2014-11-04 15:29 . swieta racja! Mysleli wsiowe cwaniaczki ze sprzedadza a potem jeszcze zgarna z UNI reszte kasy a jak ich na tym zlapano to ujadaja jak wsciekle pisdowskie swinie nie dostajace od 7miu wyborow koryta wladzy.

    NA WSI JESZCZE NIGDY NIE BYLO TAK DOBRZE a ze na wschodnich terenach gdzie "rzadzi" pisranska mafia jest brod, smrod i ubostwo to nie wina rzadu ani panstwa a LENI, DARMOZJADOW I NIEUKOW tzw.zwolennikow, czekajacych z zalozonymi rekami siedzac po uszy w blocie na manne z nieba, leniwe gnooje
    0
    zgłoś
  • ROBOTNIK NIEWOLNIK POLSKI
    2014-11-04 15:33
    ŻADNEMU PRACOWNIKOWI W POLSCE NIKT DO NICZEGO NIE DOKŁADA JESZCZE KAŻDY PATRZY ŻEBY JAK NAJWIĘCEJ PRACOWNIKOWI UKRAŚĆ PYTAM JAKIM PRAWEM TYM BURŻUJĄ PAŃSTWO Z NASZYCH PIENIĘDZY DO WSZYSTKIEGO MUSI DOPŁACAĆ ?
    0
    zgłoś
Reklama

Zobacz więcej

Reklama