Pięć sekund i mogliby dziś żyć

Maciej Duda | 2010-05-13 06:42 | Aktualizacja: 22:24

Nie było awarii. Samolot nie wybuchł, bo gdy uderzył o ziemię, paliwo miało temperaturę poniżej zera. Poznaliśmy zapis czarnej skrzynki Tu-154M i znamy przebieg katastrofy. Wiemy, że ogon odpadł o 8:41:02,5 polskiego czasu, a pilotom zabrakło niespełna 5 sekund, by ocalić ludzi.




Polska czarna skrzynka Tu-154M została odczytana. Nie było awarii podzespołów samolotu. Prezydencki samolot, podchodząc do lądowania, leciał o 40 metrów za nisko. Pilotom zabrakło pięciu sekund, by próba uratowania pasażerów się powiodła.

Godzina 8:41:02,5 polskiego czasu - dokładnie w tym momencie ogon samolotu, czyli statecznik pionowy z silnikami, odpada od maszyny. Półtorej sekundy później rozpędzony do prędkości około 290 km/h i obrócony o 180 stopni Tu-154M uderza dachem o ziemię. Przednia część samolotu, kokpit, salonka prezydencka i saloniki VIP-ów zostają rozerwane pod wpływem siły uderzenia. Druga część maszyny została zgnieciona pod ciężarem tzw. centropłatu. Systemy Tu-154M przestają działać o 8:41:04. To czas katastrofy.

Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego takie dane odczytała już dwa tygodnie temu.

Samolot nie wybuchł, bo gdy uderzył o ziemię, paliwo miało temperaturę poniżej zera. W dodatku silniki oderwały się wcześniej. Tak ostatnie sekundy lotu prezydenckiego samolotu zarejestrowała czarna skrzynka - dowiedział się "Dziennik Gazeta Prawna".

Dowódca załogi kpt. Arkadiusz Protasiuk, gdy zorientował się, że jest za blisko ziemi, próbował poderwać maszynę. Świadkowie przesłuchani przez rosyjską prokuraturę twierdzili, że słyszeli wycie silników samolotu, gdy przelatywał on nad drogą. Wtedy silniki miały około 60 proc. swojej mocy. Ale Tu-154M na rozpędzenie ich do maksymalnej mocy potrzebuje około 10 sekund. Gdy samolot przelatywał nad drogą, potrzebował jeszcze niespełna 5 sekund, czyli 400 metrów, by wzbić się z fazy lądowania z powrotem w powietrze.

Gdyby ten manewr się powiódł, samolot wylądowałby na brzuchu i być może część pasażerów by przeżyła. Jednak samolot uderzył o drzewo. Urwała się 1/3 lewego skrzydła. Wtedy już nie było ratunku. Tu-154M zaczął się obracać dookoła własnej osi. Ścięte skrzydło zaczęło ryć ziemię. Ogon lecącej do góry nogami maszyny jako pierwszy zawadził o grunt.

Dane odczytane z polskiego rejestratora ATM-QAR (czarna skrzynka to nazwa umowna) nie dają odpowiedzi na najważniejsze pytanie: dlaczego piloci w ogóle podjęli decyzję o lądowaniu na oślep, we mgle? To sprawdza polska prokuratura wojskowa. W tej chwili oskarżyciele stawiają dwie główne hipotezy.

Czytaj dalej >>>






zdjęcie autora

Autorem tekstu jest

Maciej Duda

Zobacz inne teksty autora »

Źródło: dziennik.pl
12następna »
Podziel się:
Znajdź Dziennik.pl na:FBgoogle plusetwitter

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV