Mecenas Jacek Dubois podkreślił, że jak do tej pory przeciwko jego klientowi nie jest prowadzone żadne postępowanie. - Zwróćmy uwagę, że ani jedna spośród rzekomych ofiar [cytowanych przez tygodnik "Wprost" - przyp. red.] nie wypowiada się pod nazwiskiem. To wyssane z palca, anonimowe insynuacje - stwierdził adwokat w rozmowie z "Super Expressem". Po chwili stwierdził jednak, że spośród stawianych przez tygodnik zarzutów prawie wszystkie są nieprawdziwe.

- Naprawdę trudno przypuszczać, by ktoś przez wiele lat kierowania jakimś zespołem pracowników ani razu nie podniósł głosu. Sytuacje, że mój klient mógł na kogoś krzyknąć, mogły mieć miejsce - dodał.

Jak dodał, zapewne Kamil Durczok będzie podejmował kroki prawne w związku z publikacjami tygodnika. Na razie jednak skupiony jest na swoim zdrowiu i nie jest informowany o kolejnych tekstach na jego temat. Nie chciał też wyrokować, czy i kto mógł stać za próbą skompromitowania dziennikarza. - Motywacje mogły być najróżniejsze. Od prywatnych, jakiejś osobistej zemsty czy niechęci, po poważniejsze, włącznie z biznesowymi - wyliczał. 

Tygodnik "Wprost" od trzech tygodni publikuje artykuły zawierające zarzuty wobec Kamila Durczoka. W pierwszym mowa była o dziennikarce, która miała być molestowana i mobbingowana przez szefa dużego zespołu telewizyjnego. Choć w tym tekście nie padły żadne nazwiska, stacja TVN powołała specjalną komisję, która ma zbadać, czy w redakcji dochodziło do molestowania.

Kolejny materiał, któremu towarzyszyła okładka z twarzą Kamila Durczoka, mówił o materiałach pornograficznych i tajemniczym białym proszku przypominającym narkotyki, znalezionym w mieszkaniu, w którym szef "Faktów" TVN miał przebywać (CZYTAJ WIĘCEJ >>>). Najnowsze wydanie "Wprost" zaś wraca do sprawy molestowania dziennikarek - tym razem powiedziane zostało otwarcie, że sprawcą miał być właśnie Durczok (CZYTAJ WIĘCEJ >>>).

On sam wypowiedział się w tej sprawie tylko raz i stanowczo zaprzeczył, by kiedykolwiek molestował podwładną czy jakąkolwiek kobietę (CZYTAJ WIĘCEJ >>>). Ostatnio ostry list w tej sprawie skierowała do "Wprost" jego żona, Marianna Dufek-Durczok (CZYTAJ WIĘCEJ >>>).