Treść listu publikuje portal 300Polityka.

Zmiana na funkcji redaktora naczelnego zbiega się w czasie z wyjściem na światło dzienne akt tzw. afery podsłuchowej, wśród których istnieje dokument ABW dotyczący spotkania Pana Prezesa z funkcjonariuszami tej służby. Treść notatki poddaje w wątpliwość wspólną linię redakcji i wydawnictwa dotyczącą tamtych, wstrząsających dla wszystkich dni. Oczekiwalibyśmy odniesienia się do tej sytuacji i odpowiedzi, czy te dwie sprawy są ze sobą związane – piszą wszyscy dziennikarze tygodnika WPROST.

Pod listem widnieją nazwiska czołowych dziennikarzy redakcji.

CZYTAJ WIĘCEJ o zmianie na stanowisku redaktora naczelnego tygodnika "Wprost" >>>

Michał M. Lisiecki twierdzi w oświadczeniu, że jego spotkanie z ABW dot. afer taśmowej miało miejsce po publicznej prośbie premiera Donalda Tuska "o spotkanie i współpracę w celu ochrony bezpieczeństwa i interesów państwa". - Celem było przywrócenie normalnego trybu pracy redakcji i zapewnienie jej bezpieczeństwa po tym jak kilka firm ochroniarskich odmówiło podjęcia się ochrony osobistej dziennikarzy i redakcji  - czytamy w odpowiedzi Lisieckiego i dodaje, że chodziło o zapobieżenie kolejnym wejściom ABW do tygodnika.

Spotkanie nie było tajne. Lisiecki twierdzi też, że nie wyklucza dalszej współpracy z Latkowskim. Zaproponował mu rozwijanie projektu dziennikarstwa śledczego w ramach wydawnictwa. - Zmiana naczelnego była podyktowana wyłącznie czynnikami ekonomicznymi i wskaźnikami sprzedaży - dodaje Lisiecki