Szanowna Pani Poseł Joanna Lichocka, z ogromnym smutkiem przeczytałem to, co Pani napisała o moim Ojcu. Słowa, styl epoki, która podobno minęła. Nie będę zniżał się do Pani poziomu, tylko odpowiadam - wzmocniła Pani u mnie poczucie dumy z mojego Taty. Pozwoli Pani, że na Jego grobie zapalę i znicz od Pani - napisał na swoim profilu na Facebooku Tomasz Zimoch. Przypomniał, że jego ojciec wcale nie chciał, by został dziennikarzem - wolał, by wybrał on karierę prawniczą. Niech Pani spróbuje zrozumieć, przyjąć do wiadomości, że ani Tata, ani ja nie chodziłem do żadnego prezesa, by cokolwiek załatwić, prosić o pomoc w przyjęciu mnie do pracy. Mam na myśli oczywiście prezesa Radia - dodał komentator.

Przy okazji zaapelował też do polityk PiS o wprowadzenie zapisu do ustawy medialnej, by dziennikarze i współpracownicy radia przeszli szkolenie poprawnego mówienia. I nie chodzi tylko o sprawy językowe. Przecież i Pani mogłaby skorzystać z rad doświadczonego realizatora dźwięku. Mogłaby się Pani nauczyć choćby właściwego korzystania z... przepony. W Pani poselskiej pracy jest to wskazane - zauważył.

Wpis Zimocha to odpowiedź na tekst Joanny Lichockiej opublikowany na portalu niezalezna.pl. Posłanka PiS napisała tam, że od dawna wiadomo, że w Polsce mamy do czynienia w istocie tylko z dwiema partiami. Z Prawem i Sprawiedliwością – partią zmiany, budowy przyzwoitego państwa i odsunięcia postkomuny – oraz partią układu III RP, a tworzą ją PO, Nowoczesna, PSL czy SLD. Jej zdaniem, po 89. roku bardzo zadbano, by w mediach publicznych kariery robili tylko ci, którzy wywodzą się z postkomunistycznego środowiska establishmentu III RP i którzy identyfikują się z partiami układu. Uznała więc, że Tomasz Zimoch, jak sam opowiada, syn pierwszego, powołanego u schyłku PRL-u przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa, jest tej zasady znakomitym przykładem.