Kiszczak był szefem plutonu egzekucyjnego?
"Kiszczak powinien się raczej zająć swoim życiorysem. On to ukrywa, ale jest pewne na 95 procent, że co najmniej raz stał na czele plutonu egzekucyjnego" - mówi w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Józef Szaniawski, historyk i były pełnomocnik płk. Ryszarda Kuklińskiego.
- Kiszczak: Solidarność niczego nie wywalczyła
- Grzeszna przyjaźń Jaruzelskiego i Kiszczaka
- Partia poparła Nałęcza, choć nie chciała
- Jaruzelski żądał interwencji ZSRR. Są dowody
- Tak Kaczyński żartował z Kiszczakiem
- Za co Jaruzelski podziękował Kaczyńskiemu
- Kiszczak: Liczyliśmy się z czynnym oporem
- "Zdumiewająca cisza wokół Kiszczaka"
- Zabójstwo Przemyka. Kiszczak ma zarzuty
- Miller przeprasza Jaruzelskiego za "Wojtusia"
- Jaruzelski: IPN fałszuje i odgrzewa kotlety
- Wałęsa: Oskarżyć Jaruzelskiego o zdradę
- Frasyniuk za Olechowskim, a nie Nałęczem
- Jabłoński przedstawił prawdę o Kuklińskim
- "Co Kiszczak zrobił z Kuklińskiego"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
KAMILA WRONOWSKA: Pułkownik Ryszard Kukliński agentem GRU – tak mówił w wywiadzie dla DGP gen. Czesław Kiszczak. Co pan na to?
JÓZEF SZANIAWSKI*: Kiszczak ma uraz z powodu Kuklińskiego, bo ten go wykiwał. Ale żeby sugerować, że był agentem GRU? Nie ma na to dowodów. Poza
tym oznaczałoby to, że mylił się cały wywiad USA oraz sam prezydent Ronald Reagan, który dał płk. Kuklińskiemu złoty medal za uratowanie świata przed III wojną światową. Kiszczak
powinien się raczej zająć swoim życiorysem. On to ukrywa, ale jest pewne na 95 proc., że co najmniej raz stał na czele plutonu egzekucyjnego.
Kiedy?
W 1949 r., kiedy był szefem zbrodniczej stalinowskiej Informacji Wojskowej Marynarki Wojennej na Oksywiu. Wtedy odbył się tzw. proces komandorów, czyli grupy oficerów polskiej Marynarki
Wojennej, którzy nieopatrznie wrócili z Londynu do Polski. Wielu z nich siedziało w więzieniach, a kilkunastu zostało rozstrzelanych, m.in. na lotnisku Babie Doły w Gdyni. Kiszczak brał w tym
udział jako 25-letni oficer, już w randze komandora. Chciał się wykazać przed swymi sowieckimi przełożonymi z GRU, którzy w 1946 r. mianowali go zastępcą attache wojskowego w Londynie.
Rosjanie nazywali go "Czekiszczak"!
Ma pan na to dowody?
Dowody są tajne. Znajdują się w archiwum Informacji Wojskowej, które nie zostało przekazane IPN. Choć powinno.
Gdzie jest to archiwum? Przy ulicy Oczki w Warszawie, gdzie była siedziba Informacji Wojskowej?
Tego nie wiem. Ale znam numery akt Kiszczaka. Wracając do Kuklińskiego...
Kiszczak powołuje się na wywiad radzieckiego attache wojskowego w Warszawie Jurija Ryliewa, w którym ten powiedział, że Kukliński to radziecki agent.
Strona sowiecka nigdy tego nie potwierdziła: ani marszałek Wiktor Kulikow, ani gen. Witalij Pawłow, ani gen. Anatolij Gribkow, ani inni dowódcy Układu Warszawskiego. Powiedział to tylko Ryliew.
Może po pijaku? Rosjanie sami wręcz przyznali, że Kukliński, przekazując Stanom Zjednoczonym cenne materiały, spowodował w Moskwie wielkie straty. William Casey, szef CIA, pisał w raporcie do
prezydenta USA: "Nikt na świecie w ciągu ostatnich 40 lat nie zaszkodził komunizmowi tak jak ten Polak".
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!