Jeśli w tym szaleństwie jest jakaś metoda, to nawet wszystko wybaczający wyborca Platformy może się pogubić. Z jednej strony mamy informację, że premier, Drzewiecki i Chlebowski jeszcze w styczniu chcą stanąć przed komisją. Pięknie. Ale z drugiej, niemiłosiernie przeciąga się spór o powrót do komisji dwojga przedstawicieli PiS – a tu Gowin staje ostro naprzeciw Schetyny (który grozi dyscypliną klubową). Premier powtarza, że komisja ma wyjaśnić wszystko i szybko, ale marszałek Komorowski rzuca, że nigdy mu się ta komisja nie podobała i że może PSL złożyłoby litościwie wniosek o jej rozwiązanie. Wniosek, który, jak rozumiem, PO chętnie poprze.

Panie i panowie, gdy się powiedziało (ustami premiera) ȁE;aȁD;, to trzeba być jednak konsekwentnym. Dalszy paraliż prac komisji śledczej nie ma żadnego uzasadnienia. Jest oczywistą oczywistością, że działalność tego ciała bez przedstawicieli opozycji byłaby czystą stratą czasu – a opinia publiczna nie poznała dotąd przyczyn, dla których trzeba koniecznie ȁE;wyciąćȁD; z niej Wassermanna. Jeśli takie powody nie zostaną upublicznione, powinien wrócić do komisji. A ta niech zacznie realizować cele, dla których ją powołano.