Dziennik Gazeta Prawana logo

Michał Kobosko: Morawiecki kontra reszta świata

12 listopada 2015, 10:23
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Michał Kobosko
Michał Kobosko/Agencja Gazeta
Z nowym rządem jest jak z tą szklanką do połowy drażniąco pustą, ale w połowie kusząco pełną. Widać, że ten wyjątkowo liczny gabinet był konstruowany w taki sposób, by nikogo nie zawieść, każdemu coś dać, odpłacić za dawne i niedawne zasługi, a zarazem nikogo nie wprawiać w poczucie bycia panem sytuacji. Bo pan jest i będzie tylko jeden - pisze w DGP Michał Kobosko. 

Jedno rzuca się w oczy najbardziej. Podział na stronę merytokratyczną i na tych, którzy w założeniu mają pełnić rolę zbrojnego ramienia partii i rządu.

Najciekawszą postacią z tej pierwszej grupy jest zdecydowanie Mateusz Morawiecki. Człowiek, którego osobiście lubię i szanuję za wszystko, co osiągnął jako prezes wielkiego banku, a zarazem za działalność, którą i on, i bank podejmowali, kierując się pobudkami propaństwowymi i patriotycznymi (patrz akcje sponsoringowe BZ WBK). Morawiecki zachowywał podziwu godny spokój w różnych sytuacjach, przez które przechodziły jego instytucja i cały sektor bankowy. Ci, którzy są bliżej, wiedzą, jakich talentów wymaga zarządzanie firmą będącą częścią międzynarodowej korporacji, dla której Polska jest tylko jednym z wielu rynków. I to jeszcze takiej korporacji, w której doszło do zmiany na szczycie wymuszonej ubiegłoroczną śmiercią szefa szefów Santandera.

Z przecieków wiadomo, że do ostatniej chwili decydowało się, czy Mateusz Morawiecki otrzyma tekę wicepremiera. Grały tu różne siły, ambicje i animozje. Dobrze, że skończyło się, tak jak się skończyło. W zamyśle nowy resort rozwoju ma być bowiem centrum gospodarczym rządu, ośrodkiem tworzenia strategii i wprowadzania jej w życie. Bez kompetencji premierowskich trudno byłoby Morawieckiemu cokolwiek zdziałać. A tak ma pewne szanse. Tym bardziej że powinien, jak sądzę, znaleźć dość łatwo wspólny język z innymi merytokratami w rządzie: Konradem Szymańskim, Pawłem Szałamachą, Anną Streżyńską, Konstantym Radziwiłłem, Jerzym Kwiecińskim.

Problem w tym, że ta grupa znajduje w rządzie silne antyciała w postaci szefów resortów siłowych. Antoni Macierewicz, Mariusz Kamiński, Zbigniew Ziobro to nie nowicjusze. Dali się poznać już za poprzednich rządów PiS, każdy w Polsce ich z czymś kojarzy – i nie są to najczęściej skojarzenia pozytywne. Teoretycznie ta trójka jest oddzielona od spraw gospodarczych, w praktyce oczywiście nie ma o tym mowy. Każde działanie rządu w gospodarce (poczynając od nominacji personalnych w spółkach Skarbu Państwa) będzie nadzorowane, kontrolowane, śledzone przez ludzi podległych szefom służb, wojska i wymiaru sprawiedliwości. Zatem może nie dziś, nie za tydzień, ale za kilka miesięcy – gdy przyjdzie podejmować istotne decyzje – dojdzie do nieuchronnego zwarcia. Interesy są aż nazbyt sprzeczne. Niech ich ilustracją będą wzajemnie sprzeczne hasła PiS z kampanii wyborczej: z jednej strony obietnica ułatwień dla przedsiębiorców, lepszego ich traktowania, obniżenia podatków dla małych firm – a z drugiej strony zapowiedź ostrzejszych kontroli, uszczelniania systemu, nakładania nowych podatków na banki i sklepy itd. Ta dwoistość przekazu mogła mieć sens w kampanii, gdy każdemu wyborcy trzeba było obiecać coś miłego dla jego ucha. Ale teraz trzeba te wszystkie elementy wprowadzać w życie.

I tu zaczną się schody, będą się bowiem liczyć realne możliwości, siła oddziaływania w rządzie i partii, dostęp do ucha prezesa. Obawiam się, że naiwnością byłoby rozważanie, która ze stron w tym nadciągającym konflikcie ma większe szanse. Prezes Kaczyński dał się poznać jako osoba, która w sytuacjach kryzysowych stawia na tych, z którymi współpracuje najdłużej, którzy są lojalni i sprawdzili się w bojach. Poza tym prezes ma słabość do służb specjalnych i ludzi, którzy potrafią nimi zarządzać.

A jaką pozycję ma Mateusz Morawiecki? Realnie to on jest w rządzie największym samotnikiem. W partii rzecz jasna pozycji nie ma żadnej – to nigdy nie był i nie jest jego świat. Wicepremier może na starcie liczyć na wsparcie Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło, ale równie mocno może liczyć na to, że będzie miał w PiS wielu wrogów. Pierwsze pomruki słychać było jeszcze przed nominacją.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj