- Pomnik należy się Jackowi Kuroniowi i Lechowi Wałęsie, to bezsporne - komentuje opozycjonista czasów PRL Henryk Wujec. Jego zdaniem jednak nie ma żadnego powodu, by stawiać go Wojciechowi Jaruzelskiemu: - To co on zrobił powinno być rozpatrzone w procesie, który się toczy przeciw niemu [o wprowadzenie stanu wojennego - red.]. Sąd powinien brać pod uwagę tę okoliczność, że pomimo stanu wojennego, wyszedł z tego z propozycją, którą sam przeforsował, bo partia jej nie chciała przyjąć. Z propozycją by wyjść z impasu przez rozmowy przy Okrągłym Stole z koncepcją korzystną dla Polski. Ale w przypadku stanu wojennego on sam przyznał, że to było - jak mówił - mniejsze zło. Może i mniejsze, ale jednak zło. W przypadku pomnika trzeba brać wszystkie złe rzeczy, które zrobił dla Polski. Trudno to wynosić na pomnik - mówi Wujec.

Historyk prof. Andrzej Paczkowski, w latach 80. współpracownik podziemnej "Solidarności" dodaje: - Aż głupio komentować tego typu wypowiedzi, bo można powiedzieć tak, że pomniki stawia się za całokształt na ogół a nie za jedno wydarzenie. Jeżeli Frasyniuk uważa Jaruzelskiego za prawdziwego kreatora Okrągłego Stołu to za to wydarzenie daję mu plus. Ale czy to oznacza, że Jaruzelski za 68 rok, za grudzień 70, za stan wojenny też powinien dostać pomnik? Czy na nim powinny być wypisane te wszystkie daty? Władysław Frasyniuk ostatnio lubi iść pod prąd i wygłasza nieoczekiwane opinie. Mówiąc ironicznie można wystawić pomnik Okrągłemu Stołowi i jedną z tych nóg może być Jaruzelski. Uważam, że ta wypowiedź była bez sensu. Ktoś zapytał, a on nie pomyślał i rzucił. A mówi się, że nie ma głupich odpowiedzi.

Jeszcze ostrzej wypowiedź Frasyniuka ocenia historyk prof. Wojciech Roszkowski, w l. 80. także działacz demokratycznej opozycji: - Oszalał chłop. Dlaczego ci ludzie wariują? Kierują nim jakieś emocje, które przekraczają granice zdrowego rozsądku. Stawianie pomnika generałowi Jaruzelskiemu - trzeba by było zapytać właściwie za co? Za oddanie władzy w 90. roku to może tak. Natomiast zdecydowanie nie zasługuje za całą jego karierę. Właściwie nie wiem za co pan Frasyniuk chciałby mu stawiać pomnik. Za stan wojenny? Za Czechosłowację? Za czystki w wojsku w latach 60.? Za grudzień 70. roku? Naprawdę nie wiem za co. Wydaje mi się, że nawet tej części opinii publicznej, która łagodnie podchodzi do generała nie przyszłoby do głowy, by stawiać mu pomniki. Przepraszam za dosadne określenie, ale krótko mówiąc nie wiem, czy on jest przy zdrowych zmysłach - krytykuje Frasyniuka Roszkowski.