- On w tej komisji? To całkowite zaprzeczenie idei tej komisji - uzasadniał sprzeciw Platformy Grzegorz Dolniak. W ten sposób już drugi raz Macierewicz nie będzie reprezentował swojej partii na skutek sprzeciwu polityków z innego ugrupowania.

Pierwszy raz zdarzyło się to na początku obecnej kadencji, gdy Macierewicz miał pójść do stałej sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Tam - z mocy obowiązujących reguł - opozycja rządzi, bo to ona ma kontrolować, czy władza nie nadużywa specsłużb. Wtedy również pojawiły się przeciw Macierewiczowi argumenty natury charakterologicznej.

Ale był też argument dużo bardziej rzeczowy. Taki, że speckomisja zacznie badać sprawę likwidacji WSI, więc Macierewicz nie może być sędzią w swojej sprawie. Po długiej awanturze PiS się cofnęło i wysłało do komisji kogoś innego. Chociaż nie musiało tego robić, bo prawo było po stronie Macierewicza. Także parlamentarny zwyczaj - bowiem był to pierwszy przypadek, gdy zakwestionowano suwerenną i legalną decyzję klubu parlamentarnego to typowania swoich reprezentantów.

Dziś nie ma nawet takiego argumentu. Macierewicz - zgoda - jest politykiem kontrowersyjnym i irytującym swoich przeciwników. Można dodać, że szkoda iż PiS zrezygnowało z kandydatury Andrzeja Dery, który nie budzi takich emocji, a i zajmował się tą sprawą od dawna. Ale to jest, powtórzmy, suwerenna decyzja Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli ta partia będzie chciała wysłać Krzysztofa Jurgiela czy Nelly Rokitę to tylko jej sprawa i ryzyko.

A tak na marginesie, Macierewicz pod względem kombatanctwa ma życiorys nie gorszy niż Stefan Niesiołowski, Andrzej Czuma czy wreszcie Adam Michnik, z którym nieraz obalał komunizm. Ostatnio traktowano to jako punkty preferencyjne w różnych sporach. Czy jemu też one przysługują?