Ojciec Tadeusz Rydzyk, szef medialnego koncernu z Torunia, ma nowe hobby. I bardzo je propaguje. To geologia, nauka o ziemi i robieniu w niej odwiertów oraz innych wielkich dziur. Pasji ojca dyrektora pierwszą i trzecią stronę poświęca poniedziałkowy numer "Naszego Dziennika".

Gazeta pisze, że nie są prawdą pogłoski o kompletnej klapie wierceń w poszukiwaniu wód geotermalnych pod Toruniem. Wprawdzie nie znaleziono tam zbyt dużo ciepłej wody, ale okazało się, że są tam inne ciekawe rzeczy. Np. utwory liasu dolnego, jury dolnej i wapień muszlowy. I mimo że lias ani jura do niczego się nie przydają, to jednak mogą skrywać wodę. Mogą, ale też nie muszą. Nadziei jednak nikt nie traci. "Utwory wapienia w celu pozyskiwania energii geotermalnej są po raz pierwszy badane tutaj, w Toruniu" - mówi "Naszemu Dziennikowi" inż. Henryk Biernat, dyrektor spółki Polgeol SA, która właśnie u ojca Rydzyka tak głęboko zaryła się pod ziemię.

"Nasz Dziennik", jego czytelnicy, Radio Maryja i o. Tadeusz czekają teraz na "pompowanie eksploatacyjno-zatłaczające". I chodzi o to, by dużo zatłoczyć, bo wtedy będzie wiadomo, że lias, jura i wapień muszlowy na coś się przydadzą. Bo też już wiadomo - jak pisze "Nasz Dziennik" - że tylko geotermia jest przyszłością. Na pewno nie jest nią energetyka jądrowa - mówią gazecie zapytani eksperci. Tym bardziej że upiera się przy niej premier Donald Tusk. Bo gdy proponował ją premier Jarosław Kaczyński, to atom zwalczała "Gazeta Wyborcza". Dziś, zgodnie ze znaną od dawna logiką, zmieniła się optyka i w Warszawie przy ul. Czerskiej, i w Toruniu przy Żwirki i Wigury.