Kurtyka: Polska to wyrzut sumienia Europy
"W Rosji trwa proces odbudowy nowej ideologii imperialnej. Historia odgrywa w nim ważną rolę, jest niewolnicą propagandy" - mówi w DZIENNIKU szef IPN. "A historia Polski jest dla Europy wyrzutem sumienia - nie kolaborowała z Hitlerem i walczyła z komunizmem" - dodaje Janusz Kurtyka.
- Czy Erika Steinbach to margines?
- Rosyjska propaganda ma ukryty cel
- Tajemniczy list do rosyjskiego wywiadu
- Prezes IPN odpowiada Putinowi
- "Polska współpracowała z Hitlerem"
- "17 września to plama na honorze Rosji"
- Znany historyk: Najgorsi byli jednak Niemcy
- Merkel: To Niemcy odpowiadają za wojnę
- Rosja ujawni polskie sekrety z czasów wojny
- Białoruś wypiera się zbrodni w Głębokiem?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Michał Karnowski: DZIENNIK poinformował wczoraj, że prezydent Lech Kaczyński i premier Donald Tusk wspólnie ustalili strategiczne punkty swoich wystąpień na Westerplatte, w dniu
obchodów 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej. Obchodów niezwykle ważnych, bo – przypomnijmy – na miejscu będą kanclerz Niemiec Angela Merkel i premier Rosji Władimir
Putin. Co w tym dniu, w takich okolicznościach, powinni powiedzieć polscy politycy? Co pana zdaniem nakazuje polska racja stanu?
JANUSZ KURTYKA*: Polska jest w tej dobrej sytuacji, że prawda historyczna w naturalny sposób jest największym polskim sprzymierzeńcem. Jest faktem nieulegającym wątpliwości, że Polska
nie ustąpiła Niemcom, że zawsze bardzo pryncypialnie stała na gruncie zasad niepodległości i integralności terytorialnej państwa. A także z całych sił dążyła do utrzymania pokoju. Warto
przypomnieć choćby inicjatywę marszałka Józefa Piłsudskiego, który kilka lat przed wojną próbował powstrzymać rozwój potęgi niemieckiej. I dlatego najlepszym i najprostszym wyjściem
jest stwierdzenie, że II wojna światowa wybuchła dlatego, iż doszło do sojuszu III Rzeszy Niemieckiej i Związku Sowieckiego. Celem Hitlera było bowiem uczynienie wojny z Polską wojną
lokalną. Polska zaś, wiedząc, że wojna nadchodzi nieuchronnie, starała się, by było to starcie demokracji z totalitarnymi Niemcami. Dlatego właśnie celem naszej dyplomacji było zbudowanie
sojuszu z Anglią i Francją.
I dlatego pakt Ribbentrop – Mołotow był tak ważnym wydarzeniem? Pozwalał na wojnę lokalną?
Tak, ten traktat dawał Hitlerowi nadzieje na wojnę ograniczoną. One runęły, dopiero gdy Francja i Anglia wypowiedziały 3 września Niemcom wojnę.
Czyli, jak rozumiem pana wypowiedź, przekaz polskich przywódców powinien sprowadzać się do oczywistego stwierdzenia, że to Związek Sowiecki i Niemcy, napadając na Polskę, wywołały
wspólnie straszny kataklizm II wojny światowej. Co dla Niemców jest chyba komunikatem mimo wszystko oczywistym i akceptowanym. Ale dla Rosjan, jeśli wczytać się w tamtejszą debatę publiczną,
wydaje się problemem. Tego poczucia winy w elitach rosyjskich nie ma.
To, co w tej chwili propaguje w swoich publikacjach prasa rosyjska, która nie jest przecież w świetle standardów zachodnich w pełni wolna, to teza czysto propagandowa, całkowicie oderwana od
prawdy. To przekaz wprost wywiedziony z przekazów rządu sowieckiego tuż po 22 czerwca 1941 roku, po napaści Hitlera na ZSRR. Wtedy Stalin zbudował interpretację, wedle której jego pakt z
Hitlerem był wybiegiem, grą na czas. Fakty temu jednak przeczą.
Już w marcu 1939 roku Stalin w przemówieniu zasygnalizował Niemcom chęć zbliżenia, a po pakcie z sierpnia 1939 roku swoimi dostawami żywił Hitlera i jego wojnę od 1939 do połowy 1941 roku.
Wreszcie – sam był beneficjentem tego układu, bo zajął olbrzymie terytoria. Był – jak głosi tytuł klasycznej książki Aleksandra Bregmana – „Najlepszym
sojusznikiem Hitlera”. Książka się nie zestarzała, jej teza jest prawdziwa.
Tak, ale głosy podające ją w wątpliwość można usłyszeć także dzisiaj. Choćby ostatnio publicysta „Krytyki Politycznej” Maciej Gdula ogłosił w Radiu TOK FM szokującą
tezę, że napaść Niemiec i ZSRR na Polskę nie różniła się specjalnie od zajęcia przez Polskę w 1938 roku Zaolzia, też wspólnie z Hitlerem. I Gdula dopowiada – co najwyżej
skalą operacji. Nie. To jednak były dwie zupełnie inne sprawy. Nie był to wynik żadnego tajnego protokołu, podziału łupów, ale operacja będąca wynikiem zajęcia Czechosłowacji przez
Niemcy. Warto przypomnieć, że Polska wtedy, kiedy państwo czechosłowackie zostało zlikwidowane, Czechom pomagała. We wrześniu 1939 roku u boku Polaków walczył legion czechosłowacki, czescy
piloci dzięki polskiej pomocy walczyli najpierw w Polsce, a potem w Wielkiej Brytanii. Czesi razem z Polakami walczyli pod Tobrukiem. A więc nie jest to takie proste, jak panu Gduli się wydaje.
Nie mówiąc o tym, że sprawa Zaolzia ciągnęła się od czasów walk o niepodległość po I wojnie światowej.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!