Dziennik.plOpinie

Poniedziałek, 13 lutego 2012

Imieniny: Grzegorza, Katarzyny, Kastora

Demograficzne samobójstwo

2010-07-23 | Ostatnia aktualizacja: 08:12 | Komentarze: 47 | skomentuj
Demograficzne samobójstwo

Demograficzne samobójstwo Fot. fot. Bartlomiej Molga / Inne

Zajmujemy 208. miejsce na 228 krajów świata pod względem liczby rodzących się dzieci. Przed nami – na 182. miejscu – są nawet Chiny. A prowadzą politykę jednego dziecka - pisze Bartosz Marczuk.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

To dlatego, że rządy od lat wręcz zniechęcają do ich posiadania. Wysokie są podatki i składki, karze się ludzi za przedsiębiorczość, niewydolne są niemal wszystkie obszary, za które odpowiada państwo – od służby zdrowia przez przedszkola, drogi, po sądy. Bez sensu też pomagamy, np. transfery socjalne trafiają często do bogatych. Do tego dochodzi tupana demokracja. Górnicy pod Sejmem robią zadymę – mają emerytury.

Nauczyciele grożą strajkiem – 30 proc. podwyżki. Dzieci nie mają reprezentacji. I jak ryby – głosu. Mimo że prawie 1 mln z nich żyje w nędzy. To zabójcza polityka. Dzieci są gwarantem rozwoju gospodarki i firm, zapewniają, że na rynku nie zabraknie pracowników, decydują o wypłacalności kraju i systemu emerytalnego. Nie chodzi o rozdawanie pieniędzy rodzicom, ale aby nie zniechęcać ich do posiadania dzieci. Konieczna jest więc realna polityka rodzinna likwidująca np. becikowe, a wspierająca edukację, przedszkola czy elastyczne formy zatrudnienia.

Bartosz Marczuk
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Wypowiedzi: 47
  • ~j2010-08-01 22:50

    Dzieci to sens życia.

  • ~stary2010-07-28 11:04

    Jesli nawet chcecie mieć te dzieci, to szybko, w przedszkolnym wieku posyłajcie je na naukę rosyjskiego. Bo kraj Prywislianski tu będzie, prędzej, czy później. Raczej prędzej.

  • ~blanka2010-07-28 06:52

    A będzie jeszcze gorzej w miarę, jak przybywać będzie w Polsce bab-szaf z dupskiem, jak komoda. Spowoduje to, ze większość pięknych niegdyś Polek (idąc Nowym Światem, człowiek mógł dostać kręćka od obracania w różne strony) teraz w wadze dwie tony staną się niezpapładnialne. No, bo niby jak zakroplić takie monstrum - za pomocą pipety? Państwo powinno wymyślić jakiś sposób zapładniania tych hipopotamek, bo inaczej Polacy znikną z mapy narodów. Hipopotamka ze swym także ciągle żrącym bachorem - prócz horroru, jakim staje sie porzeopchnięcie obok takiej na chodzniku - ma i zalety. Otóż takim kolubrynom będzie trudniej wdrapywać się na wyższe piętra, żeby żebrać "na jedzenie dla dziecka"... Dziś pukają do mnie przynajmniej dwie dziennie takie żebraczki (?), młode, ładne i zabrane, że mogłyby krocie zarabiać "na ulicy". Skoro ten, przed którym rozkładały swoje piękne nóżki, nie chce płacić na dziecko. Bo ledwie mu starcza na całodzienne chlanie piwa. Ale lepiej by żebrały lub się ******* niż mają zlecać swoim aflonsom "wrzucenie Michasia do Wisły"..

  • ~Wirgiliusz2010-07-28 00:32

    Moim zdaniem z dziećmi jest jak z giełdą. Jak kupujesz akcje, to nie masz pewności, że sie opłaci. Ale jak nie kupujesz, to masz pewność, że nic nie zarobisz. Jak kto ma lwie serce, to potrafi ostro zainwestować. A małoduszni potrafią tylko zazdrościć.

  • ~Dziecioroob2010-07-28 00:19

    B.B: Twoim zdaniem "głąbami" byli państwo Kennedy (jedenaścioro dzieci). Dziecioroby, a fuj.
    A państwo Komorowscy: pięcioro dzieci - głąby i dziecioroby.

  • ~dzieciorob2010-07-27 11:46

    czytam i nie wierze w glupote niektorych , wychowalem troje dzieci i to w czasach siermierznej komuny , dzieci to radosc , rodzice umra ale pozostanie brat , siostra , ich potomstwo , jest kogo kochac , kogo odwiedzic , teraz zajmuje sie wnukami , co za radosc widziec te swiergoczace maluszki , bez nich tylko sciana , telewizor i samotnosc , nic od panstwa nie dostalem i nie chce , sam sobie wychowalem , po prostu trzeba dzieci kochac , ludzie biedni to potrafia , idiota ma w oczach merca a nie usmiech kochanej malej istoty

  • ~Drzazga 1012010-07-27 07:51

    W Rzepie p. Terlikowski napisał artykuł i zachęcił Ludzienków do dyskuscji, tyle tylko, że za wiele wymagał, jeśli chodzi o ujawnianie danych. Przepraszam przeto Autora tego artykułu, że na tej stronie odpowiem p. Terlikowskiemu:
    "O Matko, nie no, ja kumam intencje Autora, wszak to niemal naukowiec, a tacy to ci trawkę rozedrą na czworo, żeby udowodnić jakąś teorię, albo udowodnić swoją rację. Jeżeli jednak Autor ogranicza pojęcie konserwatyzmu do spraw światopoglądowych, głównie sprawy in vitro i aborcji, to trzeba nam na powrót otworzyć eremy w Wigrach i przenieść tam część społeczeństwa, żeby sobie kontemplowała z dala od świata.
    Konserwatyzm to jednak trochę szersze pojęcie, jak mi się zdawa, to tradycyjne pojmowanie świata i życia wśród społeczności wedle zasad sprawdzonych, wywodzących się z kultury grecko-rzymskiej i ideologii judeo-chrześcijańskiej, niekoniecznie katolickiej. Te drogowskazy to stosunek do drugiego człowieka, przyrody, pracy, ojczyzny, nauki, tradycji. Można je w nieskończoność dzielić na mniejsze „strzałki”, które wyznaczają relacje mąż-żona-dziecko, sąsiad, urzędnik-petent, kapłan-wierny itd.
    Przeto zawężanie pojęcia konserwatyzmu do poglądu na in vitro i sprawę aborcji, to tak, jakby chcieć oglądać Świat przez lupkę. To jest margines i przestańmy dyskutować i roztrząsać te problemy. Aborcja jest już od lat uregulowana, in vitro się jakoś pośluchom składa, ku zadowoleniu promila rodzin, więc naprawdę nie warto tu rozdzierać szat i ronić łez, w kontekście innych, ważniejszych spraw ludzkich i ogólnonarodowych. I o ile te dwie sprawy, że tak powiem w pewnym sensie wspierają Matkę-Naturę, w ramach jakichś uznanych świętości, jeśli uznamy, że święte jest życie i śmierć, o tyle lewackie pomysły, żeby prawnie uznać małżeństwa „kochających inaczej”, a tym bardziej możliwości zawierania przez nich prawnie uznanych małżeństw i adopcji dzieci, uważam za działanie w złym kierunku, jako że to wbrew Matce-Naturze, czy jak kto woli prawu boskiemu. Zboczeń, a coraz to więcej znawców ludzkiej natury skłania się ku temu pojęciu, nie należy, moim zdaniem, wspierać i otaczać prawną opieką Państwa. Zwłaszcza gdy podstawowe potrzeby rodzin wielodzietnych, które podtrzymują nasz byt, są do tej pory nierozwiązane. Hej !- "

  • ~tatakaza2010-07-26 15:49

    Co to za komentarz? Patchwork utkany z prawd rekomendowanych od lat gawiedzi przez Oświeconych. I za grosz logiki. Gromi Bartek wysokie podatki i narzeka na niewydolne państwo. Jak będzie mniej pieniędzy na ochronę zdrowia i edukację to systemy te staną się bardziej wydolne, a zaoszczędzone pieniądze ludzie zainwestują w potomstwo. O ile obniżyć podatki i "składki" (jak pisze Bartek), żeby taki ruch miał realny prokreacyjny skutek, a państwo nadal funkcjonowało. 1%? 2%? Spójrzcie do swoich PIT-ów - ilu jest szczęśliwców, dla których bedzie to znacząca kwota? Edukacji dobrze przysłuży się też postulat nieulegania naciskom płacowym nauczycieli - jak wiadomo jakość pracy jest odwrotnie proporcjonalna do wysokości wynagrodzenia. Elastyczne formy zatrudnienia? Nic tak nie sprzyja planowaniu życia rodzinnego jak praca tymczasowa, albo na zlecenie. Tak, stosownie do opinii naszego jedynego noblisty z ekonomii L. Balcerowicza (nie czytacie Gazety Wyborczej?) polityce prorodzinnej najbardziej służy wycofane państwo, bo tylko w takim państwie możliwy jest stały, znaczący wzrost gospodarczy, a wraz z nim dobrobyt jego mieszkańców. Jedni będą w tym partycypowali bardziej, inni mniej, ale jeśli są dobrzy w tym co robią (jak np. Bartek w komentowaniu) to nie ma żadnych powodów, żeby im tego "więcej" odmawiać.

  • ~buh2010-07-26 13:41

    Pamietajcie, ze stosowanie kazdej antykoncepcji poza kalendarzykiem to grzech!

  • ~Eckel2010-07-26 09:14

    Polska to piekny kraj, ale za duzo w nim Polacken !

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl