Prof. Marynowycz odnosi się do incydentu, do jakiego doszło w 70. rocznicę zbrodni wołyńskiej. Prezydenta zaatakował młody mężczyzna i rozbił jajko na jego ramieniu.

Celowano w Pana, Szanowny Panie Prezydencie, lecz trafiono w nas. Panu, stojącemu w niewzruszonej pozie, wystarczyło zdjęcie marynarki, by zakończyć incydent. Dla nas, obywateli tego państwa, pozbycie się brudu naszych problemów zajmie zdecydowanie więcej czasu. Proszę wybaczyć, że część brudu dotknęła również Pana - czytamy w liście do prezydenta.

Incydent (...) poruszył serce nie tylko moje, lecz wszystkich ludzi, dla których wartością są cywilizowane relacje pomiędzy narodem ukraińskim a polskim - pisze profesor. Dodaje też, że ma świadomość, podobnie jak wielu moich współobywateli, że ktoś pociągał za sznurki, by doszło do tego incydentu. Stawka tej zakulisowej gry jest bardzo wysoka i komuś puściły nerwy - dodaje.

Zdaniem prof. Marynowycza atak na Komorowskiego świadczy o tym, że jego działania na rzecz otwarcia perspektywy europejskiej dla Ukrainy są prawidłowe.