Publicysta twierdzi, że rozmowy ministrów Sikorskiego i Rostowskiego, które wywołały falę poruszenie w Polsce, tak naprawdę zdarzają się na całym świecie. Jak pisze Lucas, politycy muszą w końcu mieć możliwość "omawiania spraw, mówienia bez ogródek, wypuszczania pary, i dobijania targów".

Jednocześnie zauważa on, że nietrudno znaleźć związek między ujawnieniem nagrań, a zaangażowaniem Polski w pomoc Ukrainie czy budowanie koalicji przeciwko 'rosyjskiemu rewanżyzmowi. Jeśli do tego dodamy jeszcze fakt, że Sikorski jest jednym z głównych kandydatów na szefa unijnej dyplomacji to - jak podkreśla Lucas - warto zastanowić się czy przypadkiem Rosjanie - bezpośrednio lub pośrednio - nie maczali palców w tej aferze.

Publicysta tłumaczy, że gdyby przez nagrania minister Sikorski stracił szanse na wysokie unijne stanowisko, a polski rząd - pewność siebie w polityki zagranicznej - Kreml by tylko na tym zyskał. 

Wątek nagrań w odniesieniu do kandydatury Sikorskiego na szefa dyplomacji Wspólnoty porusza także EUobserver. Zdaniem dziennikarza brukselskiego portalu, reputacja ministra w wyniku ostatnich doniesień co prawda ucierpiała, ale trudno jeszcze mówić jak wpłynie to na jego szanse w Brukseli. 

CZYTAJ WIĘCEJ: Kim są przyjaciele Roberta Sowy? Restaurator na medialnym grillu >>>

Czytaj więcej: Sikorski o aferze taśmowej: Rząd został zaatakowany przez grupę przestępczą>>>