Polska została odstawiona w międzynarodowym dialogu na temat kryzysu ukraińskiego na boczny tor - uważa doktor Piotr Wawrzyk, europeista z Uniwersytetu Warszawskiego. Na szczycie Unia Europejska - Azja w Mediolanie jutro spotykają się prezydenci Rosji i Ukrainy, a w rozmowach uczestniczyć mają także przywódcy Niemiec i Francji.

Zmarginalizowanie roli Polski w międzynarodowym dialogu dotyczącym sytuacji na wschodzie Europy to częściowo efekt naszych własnych działań - uważa doktor Piotr Wawrzyk. Za podstawową przyczynę tej sytuacji wskazuje fakt, że Polska odpuściła sobie starania, by nie stracić poparcia części unijnych państw dla objęcia funkcji szefa Rady Europejskiej przez Donalda Tuska.

Europeista zwraca uwagę, że jeszcze pół roku temu Polska była postrzegana jako kraj, który ma właściwą perspektywę i rozumie ukraińskie problemy i przez to odgrywa znaczącą rolę w międzynarodowych mediacjach.

Teraz jednak polska aktywność utrzymana w podobnym tonie mogła być politykom nie na rękę"- uważa doktor Wawrzyk. Twarde stanowisko dotyczące Rosji, reprezentowane parę miesięcy temu przez ministra Sikorskiego i premiera Tuska nie podobało się części europejskich państw, a jego utrzymanie mogło w opinii doktora Wawrzyka przeszkodzić w objęciu ważnego unijnego stanowiska przez polskiego premiera.

ZOBACZ TAKŻE: Putin dogada się z Poroszenką? Ekspert: Obie strony grają na czas>>>