Zdaniem publicysty audyt przygotowany przez PiS to powtórka z raportu o likwidacji WSI czy stawiania przed Trybunałem Stanu Ziobry za Blidę, kiedy to zamiast obiecywanych dokumentów procesowych, które miały wstrząsnąć polską polityką, w końcu pozostał tylko dokument fabularyzowany.

Trudno nie odnieść wrażenia, że chodzi o pogonienie króliczka, czy raczej o pogonienie króliczkowi kota, ale tak, żeby go na razie nie łapać, żeby radości starczyło na dłużej, żeby można go było gonić i grillować, ilekroć to będzie potrzebne w przyszłości - dodał Rafał Ziemkiewicz w rozmowie z "Super Expressem".

Według niego ten całodzienny i ustny audyt raczej nic nie zmieni w polskiej polityce, w dużej mierze ze względu na ulotność zarzutów PiS.

Oczywiste dla każdego Polaka jest to, że przedstawiony w Sejmie audyt jest akcją-reakcją związaną z marszem i billboardami PO. - uważa Ziemkiewicz.

Twierdzi on także, że PiS miałby większe szanse na zdyskredytowanie opozycji, gdyby trochę odczekał i porządniej, konkretniej sprawę przygotował.

Zdaniem publicysty w nastrojach polskiego społeczeństwa jest taki punkt, kiedy atakowanie poprzedniej ekipy rządzącej przez obecną zaczyna ludzi wkurzać.

Na zasadzie: dobra, dobra, tamtych już nie ma, a wy to co, będziecie lepsi? Zwykle to było później niż po pół roku rządów, ale teraz wszystko jakoś przyśpieszyło - dodał.