Przypomnę, że żona została zaatakowana w TVP za kłamstwa o Polsce, kiedy powiedziała, że prezydent zginął w katastrofie lotniczej – wyjaśnia w rozmowie z „Polityką” Radosław Sikorski. Chodzi o publikację w „Washington Post”, gdzie Anne Applebaum jest dziennikarką, na temat Polski i postrzegania katastrofy smoleńskiej przez obecną władzę.

Najpierw mnie to bardzo bolało, bo tyle lat życia poświęciłam promocji Polski, pisałam książki i artykuły o polskiej historii, o polskich cierpieniach wojennych, objaśniałam Polskę Zachodowi na wielu poziomach, i w prasie, i w kontaktach z przedstawicielami rządów, i w kontaktach prywatnych – przyznaje Applebaum, dodając, że na początku czuła się „bardzo urażona”, jednak potem coś się w niej „przełamało”.

Już mnie to nie obchodzi – stwierdza. – Naprawdę rozpoznaję w tym ich języku propagandę lat 80. Nie jest to grupa ludzi, których opinie i stanowiska mogą mnie obchodzić czy dotknąć.

Radosław Sikorski podkreśla jednak, że on wciąż to przeżywa. Jak wylicza, przez siedem lat pracował na to, by „Polska znalazła się w grupie trzymającej władzę w Unii Europejskiej”, by uczestniczyła w europejskim G6, wpływała na stanowisko Trójkąta Weimarskiego, by cała Europa przyjęła polskie Partnerstwo Wschodnie.

A dziś jesteśmy jakimś dziwolągiem – uważa były szef MSZ i były marszałek Sejmu. – Na Zachodzie powstało wrażenie, że przez te osiem lat Polacy oszukiwali, tylko udawali, że są europejscy. A teraz wrócili w stare koleiny.