W pozwie, który wpłynął do sądu w grudniu 2016 r., Radosław Sikorski domaga się od Jarosława Kaczyńskiego przeprosin w Polskiej Agencji Prasowej i w Onecie za słowa z wywiadów dla tych mediów, które - według powoda - naruszają jego dobre imię, cześć i godność; chodzi o wypowiedzi przypisujące mu "zdradę dyplomatyczną" w związku z działaniami po katastrofie smoleńskiej.
"W związku z udzielonymi przeze mnie wywiadami dla www.onet.pl oraz PAP, przepraszam pana Radosława Sikorskiego za podanie nieprawdziwych informacji, jakoby pełniąc funkcję Ministra Spraw Zagranicznych cofnął notę dyplomatyczną w sprawie uznania miejsca katastrofy smoleńskiej za eksterytorialne i dopuścił się zdrady dyplomatycznej. Swoją wypowiedzią naruszyłem dobra osobiste pana Radosława Sikorskiego w postaci dobrego imienia, czci oraz godności. Jarosław Kaczyński" - brzmi treść żądanych przez Sikorskiego przeprosin. Powód domaga się też od pozwanego 30 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz Fundacji dla Polski. Strona pozwana wnosi o oddalenie pozwu.
W środę Sąd Okręgowy w Warszawie kontynuował ten proces cywilny. Jako świadka przesłuchał żonę byłego szefa MSZ - dziennikarkę i publicystkę Anne Applebaum. - - oceniła przed sądem.
W wywiadzie z października 2016 r. PAP pytała Kaczyńskiego o jego wypowiedzi nt. działań poprzednich władz, które mogły doprowadzić do katastrofy. - - mówił Kaczyński.
- - dodawał prezes PiS.
Kontynuował on ten temat w wywiadzie dla Onetu z października 2016 r. - - mówił Kaczyński.
- - powiedziała żona byłego szefa MSZ.
Applebaum oceniła, że dla jej męża, który często uczestniczy w zagranicznych konferencjach oraz prowadzi wykłady na renomowanych uczelniach, "reputacja jest integralną częścią pracy". -- dodała.
- - zaznaczyła.
Powiedziała, że po wypowiedzi Kaczyńskiego była pytana w Waszyngtonie przez koleżanki, czy może wrócić z mężem do Polski. -- mówiła Applebaum.
W pozwie Sikorskiego podkreślono m.in., że "tezy stawiane przez pozwanego są nieprawdziwe", a zarzut zdrady dyplomatycznej jest "bezprawny i szkalujący". Strona pozwana odpowiada, że wypowiedź miała szerszy kontekst i nie dotyczyła samego powoda, lecz była krytyczną oceną władz państwa wobec procedur podjętych po katastrofie.
Dotychczas sąd m.in. przesłuchał w lutym dyplomatę, który w momencie katastrofy pełnił funkcję dyrektora departamentu wschodniego MSZ. Zeznał on, iż nota ambasady RP w Moskwie z 10 kwietnia 2010 r. dotyczyła zabezpieczenia pozostałości materialnych z miejsca katastrofy i nie była wycofywana.
Proces ma być kontynuowany 18 czerwca. Prawdopodobne jest wówczas końcowe wysłuchanie stron w tej sprawie.
Jedno z kilku prokuratorskich śledztw, prowadzonych w związku z katastrofą smoleńską, dotyczy tzw. zdrady dyplomatycznej. Art. 129 Kodeksu karnego przewiduje karę do 10 lat więzienia dla osoby, która w stosunkach z rządem obcego państwa działa na szkodę RP.