Barbara Kasprzycka: Czy pan szanuje sędziów?

Patryk Jaki: Naprawdę, Polska ma wielu dobrych sędziów, którzy za to, że są uczciwi, nie awansowali tak, jak na to zasłużyli; i za to na niższych szczeblach wykonują większość pracy za tych, którzy błyszczą na salonach. Ponadto na co dzień pracuję z wieloma sędziami, których niezwykle cenię i szanuję.

Szanuje pan tych sędziów, którzy pracują dla ministra?

Jak już mówiłem, takich sędziów są setki w całej Polsce. Problemem są elity sędziowskie, które wyznaczają standardy, a nie zwykli sędziowie z rejonów, którzy niosą na sobie ciężar rozpatrywania 90 proc. spraw. Jeżeli na 10 tys. sędziów ponad 4 tys. zajmuje się „reprezentowaniem” sądownictwa, pełni jakieś funkcje – to jest pewien problem systemowy, nie sądzi pani? Sędziowie to ludzie dobrze wykształceni, a więc powinni się koncentrować na orzekaniu. A zamiast tego skupiają się na reprezentowaniu wymiaru sprawiedliwości. Te dodatkowe funkcje odciągają ich od orzekania. My chcemy to zmienić.

Pana zachowanie przed Sądem Okręgowym w Warszawie we wrześniu minionego roku nie miało wiele wspólnego z szacunkiem dla sądu i poszanowaniem jego niezawisłości. Złożył pan wniosek o wyłączenie sędzi i zapowiedział złożenie wniosku o postępowanie dyscyplinarne wobec niej, mimo że nie ma pan takiego uprawnienia. Powszechnie odebrano to jako szantaż, a co najmniej arogancję.

No tak, ale z drugiej strony zachowanie sędzi nie miało wiele wspólnego z prawem. Konstytucja i wyroki TK czy Sądu Najwyższego wprost mówią o tym, że poseł, który mówi z mównicy sejmowej, jest objęty immunitetem (chodzi o cywilny proces o ochronę dóbr osobistych wytoczony Jakiemu przez posła PO Roberta Kropiwnickiego; pod koniec stycznia Jaki powiedział z mównicy sejmowej, że Kropiwnicki prowadzi w mieszkaniu agencję towarzyską – red.). Koniec, kropka. Tymczasem sędzia przeciwstawiła się całej doktrynie i konstytucji. Chcemy, żeby tak wyglądało sądownictwo? Kilka zdań jednak poszedłem za daleko i za to przeprosiłem.

Przeprosił pan sędzię?

Nie, przeprosiłem za swoje słowa publicznie. Jeśli będę miał sposobność przeprosić ją osobiście, również to zrobię. I tym się też różnimy od elit sędziowskich: że jak zauważymy nasz ewidentny błąd popełniony w ferworze walki o sprawy państwowe, to potrafimy się wycofać i przeprosić. Tymczasem sędziowie nawet popełniając ewidentne błędy, przeprosić nie potrafią. To też jest problem faktycznej nierównowagi władz. Oni uważają, że nie muszą.

Kto tak uważa?

Słyszała pani, żeby ktoś z elit sędziowskich przeprosił za sędziego w sprawie Arkadiusza Ł. „Hossa” (jest on podejrzewany o wyłudzenie sposobem „na wnuczka” ogromnych sum pieniędzy w Polsce, Austrii, Niemczech i Szwajcarii – red.)? Sędzia dwukrotnie wypuścił za kaucją oszusta żerującego na staruszkach, w którego złapanie zaangażowane były służby wielu europejskich państw. Człowieka, który wielokrotnie uciekał policji, o czym wszyscy wiedzieli, tylko nie pani sędzia. Dwa lata go szukano, listy gończe wystawiono w wielu krajach. Przedstawiciele wielu państw nie mogli zrozumieć, co się w Polsce dzieje - wszyscy tego człowieka szukają, a sędzia go wypuszcza? Nikt z korporacji sędziowskiej nawet nie powiedział, że to był błąd. Stawano za to w obronie sędziego.

BIO: Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości, poseł na Sejm VII i VIII kadencji, działacz samorządowy