Magdalena Rigamonti: Jaki jest pani stosunek do Stepana Bandery?
Nadija Sawczenko: Chodziłam do ukraińskiej szkoły. Wtedy wszędzie naokoło w Kijowie były rosyjskie szkoły. Mnie uczono, że Bandera to zbrodniarz. Ale mnie także uczono, że Mazepa to zbrodniarz. Z drugiej strony, Ukraińcy opowiadali, że Mazepa i Bandera chcieli wolnej Ukrainy. I dążyli do tego różnymi metodami, może nie zawsze słusznymi. Kiedy Ukraina zaczęła walczyć z Rosją, Bandera stał się moim bohaterem. Całe życie zmuszano mnie do tego, żeby być przeciwniczką Bandery, żebym mu nie wierzyła. A przecież mnie nie było na tej wojnie, nie wiem, co Bandera miał w głowie, co w sercu.

Mordował Polaków.
Nie zawsze działał prawidłowo. Jedni wybrali za sojuszników Sowietów, ktoś faszystów. Każdy działał tak, by zrobić jak najlepiej dla własnego narodu. Moim zdaniem politycy na Ukrainie narobili dzisiaj więcej zła niż Bandera.

Jak to?
To, co się dzieje dziś na Ukrainie można nazwać ekonomicznym ludobójstwem. W ostatnich latach wymarło więcej ludzi, więcej ludzi doprowadzono na skraj nędzy niż podczas wojny. I dlatego myślę, że każdy kraj ma prawo do swoich bohaterów. Jeśli dla Polaków Bandera zawsze będzie zbrodniarzem, bo działał przeciwko nim, to Ukraińcy mają prawo uważać go za bohatera, bo chciał wolności Ukrainy, walczył za kraj. My uważamy Putina za zło wcielone, a Rosjanie uważają, że on zdobył dla nich ziemię.

Pani relatywizuje historię.
Bo każdy patrzy ze swojej perspektywy, a prawdę każdy ma swoją i trzeba z tym dalej żyć.

Nie, są sprawy jednoznaczne. Jak to, że Hitler był zbrodniarzem, jak to, że Putin bezprawnie zagarnął wam Krym, jak to, że na Wołyniu w 1943 r. doszło do ludobójstwa.
To, co się stało na Wołyniu nie jest jednoznaczne, wymaga tłumaczenia, dlaczego do tego doszło, jakie siły się ścierały, jaki był udział w tym Związku Radzieckiego, kto prowokował. Historię trzeba opowiadać w sposób obiektywny i przyjmować rację obu stron.

Pani chce budować tożsamość Ukrainy na pamięci Bandery? Na pamięci UPA?
Zawsze matka będzie opowiadać dziecku historię swojego rodu i dlatego zakazanie nazywania Bandery bohaterem wywoła protesty na zachodniej Ukrainie. Jednak dobry polityk powinien dziękować Polakom za to, że wsparli Ukrainę w trudnych momentach, że wsparli Rewolucję Godności. Pani nazywa utopią to, co ja chciałabym osiągnąć w ojczyźnie, a ja tylko chciałabym, żeby ludzie byli w środku lepsi, a na zewnątrz skromniejsi. Nam nie potrzeba wielkich słów, my wszyscy chcemy tylko godnie żyć.

CAŁA ROZMOWA W PIĄTKOWYM WYDANIU MAGAZYNU DGP