Dziennik Gazeta Prawana logo

Meissner do Rigamonti: Powstanie było finałem tragedii, która się zaczęła w 1939 r. My i tak byśmy walczyli

19 sierpnia 2022, 08:59
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Stefan Meissner ps. Krzysztof, uczestnik Powstania Warszawskiego. Na zdjęciu z synem Ludwikiem
<p>Stefan Meissner ps. Krzysztof, uczestnik Powstania Warszawskiego. Na zdjęciu z synem Ludwikiem</p>/Dziennik Gazeta Prawna
"Możemy gdybać, możemy puszczać wodze wyobraźni, dyskutować. Powstanie było finałem tragedii, która się zaczęła w 1939 r. Gdyby rozkaz nie padł, my i tak byśmy walczyli" - mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Stefan Meissner ps. Krzysztof, uczestnik Powstania Warszawskiego.

Magdalena Rigamonti: "Na tygrysy mają visy...".

Stefan Meissner: „To warszawiaki fajne chłopaki…”. Będziemy śpiewać? Mnie słoń na ucho nadepnął, ale za to mam pamięć słonia. Wszystko pamiętam ze szczegółami.

Pan nie miał visa, tylko stena.

Tak, sten to inna broń. Ale miałem go tak gdzieś od połowy sierpnia. Wcześniej miałem karabin. Mój brat miał visa.

Zbyszek. Zginął w powstaniu.

Zginął. Słyszę, że pani trochę o mnie wie. Napisałem o tym w książce. Syn przetłumaczył ją na angielski.

Ludwik, ten, który z panem teraz przyjechał do Polski z Kanady?

Nie, Julek, starszy. Ja mam pięciu synów. Nas też było pięciu braci.

Kiedy pan zaczął mówić synom o powstaniu?

Chyba moja żona zaczęła pierwsza.

Ludwik Meissner: Mam czterech starszych braci. Najmłodszy z nich jest o 11 lat ode mnie starszy, a najstarszy aż o 18. Między tą czwórką jest stosunkowo niewielka różnica wieku i oni też więcej dostali od rodziców, nie tylko historii z powstania, lecz także odczuć i emocji. Mama nie mówiła często na temat powstania, ale jeśli już, to emocje były tak silne, że płakała. To na pewno miało wpływ na moich braci.

Panie Stefanie, dzieciństwo pana synów to jest życie z Powstaniem Warszawskim.

Pamiętam, kiedy Piotr, mój trzeci syn, zauważył moje szramy, blizny na ciele. Byliśmy gdzieś nad jeziorem, na łące krowy się pasły. I on pyta, czy mnie krowa pogryzła. Chyba wtedy powiedziałem, co mnie spotkało. Kiedyś podsłuchałem, jak rozmawia z innymi chłopcami i opowiada, jak to jego tatuś był ranny, jak walczył. Wie pani, Powstanie Warszawskie dla mojej żony i dla mnie to były najintensywniejsze dni w całym naszym życiu. Napisałem niedawno wspomnienie dla synów i wnuków, które zatytułowałem „Miłość”. Moja żona pisała pamiętnik. Każdy dzień walki, jej myśli, jej uczucia są zapisane. Połączyłem fragmenty jej pamiętnika z moimi wspomnieniami z niezwykłych czasów, w których żyliśmy. Moja żona była sanitariuszką.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICNZYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj