Dziennik Gazeta Prawana logo

Gen. Skrzypczak: Rozpamiętywanie Wołynia służy już nie historykom, lecz histerykom [#RigamontiRazy2]

26 sierpnia 2022, 06:09
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Waldemar Skrzypczak
<p>Waldemar Skrzypczak fot. Maksymilian Rigamonti</p>/Dziennik Gazeta Prawna
"Nie zbudujemy nic dobrego na nienawiści do Ukraińców. Ukraina jest naszym sąsiadem, jest w stanie wojny, więc warto, a właściwie trzeba, zweryfikować swoje poglądy. Ja je też zweryfikowałem" - mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Waldemar Skrzypczak, generał sił zbrojnych RP w rezerwie. 

Magdalena Rigamonti: Dawno się nie widzieliśmy.

Waldemar Skrzypczak: Ostatnio to jeszcze chyba przed rządami Prawa i Sprawiedliwości.

Tak, marzec 2015 r. Mówił pan wtedy, że powinniśmy zerwać stosunki z Ukrainą.

Pamiętam, wtedy w ukraińskim parlamencie przegłosowano ustawę gloryfikującą UPA.

A pana wuja UPA zamordowała, przybijając widłami do drzwi stodoły.

No, ale teraz mamy wojnę. Putin napadł na Ukrainę. Wtedy, w 2015 r., przyjęcie ustawy o UPA traktowałem jako gest antypolski. Teraz jestem pewien, że w obliczu wojny Ukraińcy zrozumieli, iż popełnili wówczas błąd wobec Polaków.

Zmienił pan swoje poglądy na temat Ukraińców?

To nie chodzi o poglądy. To, co spotkało w tamtych czasach moją rodzinę, zawsze będę mieć z tyłu głowy, zawsze będę o tym pamiętać. Ale nie chcę się na tym skupiać. Skupiać się trzeba na tym, co tu i teraz, oraz na przyszłości. Na budowaniu wspólnej przyszłości Polski i Ukrainy. Rozpamiętywanie Wołynia służy już nie historykom, lecz histerykom, bo to oni żyją resentymentami. Pani ma dzieci, ja mam dzieci i patrzę w przyszłość. Na pewno nie zbudujemy nic dobrego na nienawiści do Ukraińców. Ukraina jest naszym sąsiadem, jest w stanie wojny, więc warto, a właściwie trzeba, zweryfikować swoje poglądy. Ja je też zweryfikowałem, bo dla mnie zagrożeniem jest Rosja i Putin. Nie chcę już myśleć o tym, co się stało na Wołyniu w 1943 r.

Rozmawialiśmy siedem lat temu po zawłaszczeniu przez Rosję Krymu. „Trzy dni jesteśmy w stanie się bronić” - tak pan mówił.

Wszystkie gry wojenne, które były prowadzone przez Wojsko Polskie, na to wskazywały. W jednej z tych wielkich gier wojennych armia rosyjska dość łatwo doszła pod Warszawę. Jako wojskowi tak ocenialiśmy wtedy jej potencjał. Okazuje się, że go przeceniliśmy. Moskwa umiejętnie budowała swój mit wielkości. I ten mit upadł już 27 lutego tego roku, kiedy się okazało, że ofensywa rosyjska się załamała, a armia Putina to kolos na glinianych nogach.

Ale ten kolos walczy cały czas, do tego torturuje i morduje.

Na tej wojnie obie strony nie biorą jeńców. Albo inaczej: biorą tylko wtedy, kiedy patrzą ci, którzy nie powinni patrzeć i widzieć. Tylko dzięki temu patrzeniu jest jeńcem i jakieś prawo go chroni.

CZYTAJ WIĘCEJ W ELEKTRONICZNYM WYDANIU MAGAZYNU "DZIENNIKA GAZETY PRAWNEJ">>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj