Magdalena Rigamonti: Była pani jego (prof. Bogdana Chazana) pacjentką.
Katarzyna Piekarska*: Przez chwilę. Byłam u niego na wizycie, gdy byłam w ciąży. Zapytałam o badania prenatalne. Najpierw spytał mnie, czy mam męża, potem czy on o tym wie i żebym przyszła z mężem. Powiedziałam, że jestem dorosła. Potem stwierdził, że on takich badań nie robi, bo pewnie gdybym się dowiedziała, że dziecko jest chore, to bym usunęła. Ani słowa o tym, że zdiagnozowane choroby w życiu płodowym można leczyć jeszcze w trakcie ciąży bądź po urodzeniu dziecka. Niestety, panowie z PiS wiedzą lepiej, co jest lepsze dla kobiet, co im wolno, a czego nie. Potem się okazuje, że część z tych panów jest po rozwodach, ma problem z płaceniem alimentów, dopuszcza się przemocy domowej. Nie mam nic przeciwko rozwodom, ale jeśli poucza się innych, do tego dołącza się pierwiastek kościelny i boski, to samemu warto próbować być nieskazitelnym. Zresztą, traktowanie przez tę władzę kobiet jest czymś haniebnym. Nie rozumiem, jak kobiety mogą wspierać PiS.

Prawami kobiet zajmuje ugrupowanie Barbary Nowackiej.
I będę z nią współpracować w komitecie Ratujmy Kobiety. To właśnie Barbara mnie do tego komitetu zaprosiła.

I to nie zostanie źle przyjęte w SLD?
SLD w tym komitecie ma swoją przedstawicielkę.

A pani?
A ja siebie. Bez działalności społecznej nie jestem w stanie funkcjonować. Dla mnie to jest normalność, codzienność. Ta, tzw. wielka polityka, na razie za mną.

*Katarzyna Piekarska, była posłanka Unii Wolności i SLD, dziś działa w sejmiku mazowieckim

CAŁA ROZMOWA W PIĄTKOWYM MAGAZYNIE DGP