Chlebowski do Kempy: Pójdziemy do Królika?
Ponad dziesięć godzin - tak długo sejmowi śledczy zadawali pytania Zbigniewowi Chlebowskiemu. Tak długie przesłuchanie byłoby nie do zniesienia, gdyby nie zabawne smaczki. Gdy dyskusja zeszła na słynną już restaurację Pędzący Królik, Chlebowski... zaprosił Beatę Kempę na kolację. Co usłyszał w odpowiedzi?
- Awantura w komisji o Drzewieckiego
- Kempa: Cały rząd był na usługach hazardu
- Chlebowski się nie spocił i nie przekonał
- Chlebowski się tłumaczy: Przeżyłem szok
- Spotkanie na cmentarzu? "Jak każde inne"
- Chlebowski zeznaje. Migalskiego zemdliło
- Arłukowicz do Chlebowskiego: Dopadnę cię
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Sobota 2012-05-26

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszystko zaczęło się od pytania, jakie byłemu szefowi klubu PO zadała posłanka PiS. Beata Kempa chciała wiedzieć, czy Zbigniew Chlebowski był kiedyś w restauracji Pędzący Królik w Warszawie. To właśnie w tym lokalu, według Mariusza Kamińskiego, doszło do przecieku w sprawie afery hazardowej.
"Nie byłem nigdy w Pędzącym króliku" - odpowiedział Chlebowski. "Ja też nie" - dodała Kempa. I wtedy się zaczęło. "Może się w takim razie wybierzemy na kolację. Oczywiście po zakończeniu obrad komisji" - mówił, śmiejąc się, poseł. Kempa wyglądała na bardzo zaskoczoną. "Pan mnie zaprasza?" - dopytywała. Ale zaraz potem odparła, że... i tak nie jada kolacji. "Przykromi, odchudzam się" - wyjaśniła. Chlebowski chciał mieć jednak ostatnie słowo:"To wielka dla mnie strata".
Ale to nie była jedyna ciekawa, choć niezwiązana z tematem przesłuchania, wymiana zdań między Kempą a Chlebowskim. Wcześniej były szef klubu PO przekonywał posłankę PiS, że kiedyś w samolocie przeszli na "ty". "Nie przypominam sobie" - odpierała Kempa.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!