Trybunał zajmie się "durniem" Wałęsy
Lech Kaczyński nie może darować Lechowi Wałęsie, że ten nazwał go "durniem". Przez upór prezydenta w dopominaniu się o zadośćuczynienie, sprawą zajmie się Trybunał Konstytucyjny. Gdański sąd - do którego prezydent złożył zażalenie na decyzję o umorzeniu śledztwa - zwróci się do Trybunału, by ten rozstrzygnął spór o znieważenie głowy państwa.
- Wałęsa: Bliźniacy to paranoicy
- Polacy nie dają szans Kaczyńskiemu
- "Krętactwa Wałęsie nie pomogą"
- Rokita: Uwielbiam Wałęsę, bo to patriota
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Sąd zwróci się do Trybunału Konstytucyjnego z zapytaniem prawnym, czy przepis z kodeksu karnego, mówiący o odpowiedzialności karnej za znieważanie organów państwa, jest zgodny
z przepisami konstytucji i Europejską Konwencją Praw Człowieka, gwarantującymi wolność słowa" - powiedział PAP rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Gdańsku, Rafał Terlecki.
Sąd Okręgowy w Gdańsku nie chce więc oceniać tej sprawy do momentu, gdy nie wypowie się na ten temat Trybunał. Jeśli okaże się, że nie można znieważać prezydenta i że zakaz nie kłóci
się z ratyfikowanymi przez Polskę konwencjami, to spór może zakończyć się procesem. Tego prawdopodobnie chce prezydent Lech Kaczyński, który złożył do gdańskiego sądu zażalenie na
decyzję prokuratury o umorzeniu śledztwa w sprawie słów "durnia mamy za prezydenta"
Wszystko przez raport o WSI
W lutym 2007 roku, po ujawnieniu przez Lecha Kaczyńskiego raportu z weryfikacji Wojskowych Służb Informacyjnych, Wałęsa powiedział w TVN24, że dokument jest "głupi" i
"w ogóle nie uwzględnia tamtych czasów". Raport wskazywał także na to, że to Wałęsa ponosi "szczególną odpowiedzialność" za nieprawidłowości w
WSI.
Na stwierdzenie dziennikarki, że właśnie wykrzyczał swój żal do Lecha Kaczyńskiego, Wałęsa odparł: "Bo tego durnia mamy za prezydenta".
Wałęsa przeprosił za te słowa, "jeśli ktokolwiek z rodaków poczuł się nimi urażony". Do prokuratur trafiły jednak liczne doniesienia od osób prywatnych o popełnieniu przez niego przestępstwa, a także od posłów PiS Jolanty Szczypińskiej i Karola Karskiego.
Sprawa ostatecznie trafiła do Warszawy. Jednak w lutym ubiegłego roku prokuratura umorzyła śledztwo, uznając, że wypowiedź Wałęsy była emocjonalna, ale nie znieważająca i nie nosiła cech przestępstwa.
Prezydencka kancelaria złożyła zażalenie, uzasadniając je względami formalnoprawnymi i błędami proceduralnymi. Prokuratura jednak go nie uwzględniła.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!