Rada Sopotu odrzuciła wniosek Prawa i Sprawiedliwości, bo był podpisany tylko przez pięciu radnych. Więc nawet nie był głosowany. Przewodnicząca rady tłumaczyła, że podpisów powinno być sześć. Radni PiS zaapelowałi do kolegów z PO, żeby jednak poparli wniosek. Ale nikt się nie zdecydował na złożenie podpisu.

Inna sprawa, to czy gdyby nawet wniosek został poddany pod głosowanie to zyskałby wymaganą do rozpisania referendum większość. Potrzeba do tego 15 głosów. PiS ma w radzie tylko pięciu posłów, a PO aż szesnastu.

PiS zapowiada, że będzie chciał złożyć obywatelski wniosek o referendum. Musi w tym celu zebrać na wniosku ponad trzy tysiące głosów.

Niezatapialny? Nie, niewinny

"Nie jestem niezatapialny. Jestem po prostu niewinny" - tak dziś rano Jacek Karnowski skomentował porażkę PiS. Dodał, że udowodni to podczas procesu.

Politycy nie podzielają spokoju Karnowskiego. "Premier Donald Tusk powinien jak najszybciej wyciągnąć wnioski wobec działaczy Platformy w Sopocie. Nie powinni bronić prezydenta miasta, na którym ciążą zarzuty o korupcję" - powiedział DZIENNIKOWI Mariusz Kamiński z PiS.

Prezydent Sopotu ma zarzuty korupcyjne

DZIENNIK dotarł do szczegółów śledztwa, które toczy się przeciwko prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu. Prokuratorzy twierdzą, że samorządowiec starannie maskował łapówki: kupował furgonetki Volkswagena po zaniżonych cenach.

Czy orzeczenie sądu rzeczywiście oznacza, że półroczna praca prokuratury i Centralnego Biura Antykorupcyjnego jest nic nie warta? Jak wyjaśnił rzecznik gdańskiego sądu, prezydent Sopotu tylko dlatego mógł pozostać na wolności, że "materiał dowodowy jest na tyle bogaty, że z jednej strony uprawdopodabnia zarzucane mu czyny, a z drugiej nie zachodzi obawa matactwa".

Jakie zatem dowody obciążają jednego z najbardziej znanych polskich samorządowców? DZIENNIK dotarł do szczegółowych ustaleń z tego śledztwa prowadzonego przez prokuraturę i CBA.

Pierwszy zarzut dotyczy rozbudowy kamienicy w Sopocie, o co wnioskował biznesmen Sławomir Julke. "W zamian za decyzję umożliwiającą rozbudowę poddasza zażądał od Sławomira Julkego obietnicy udzielenia korzyści majątkowej i osobistej w postaci przekazania mu dwóch mieszkań mających powstać w wyniku przebudowy tej kamienicy" - napisali prokuratorzy z Gdańska w dokumencie z zarzutami dla Karnowskiego.

>>>Karnowski: Jestem niewinny i nie ustąpię

Pozostałe siedem dotyczy interesów, jakie robił Jacek Karnowski z Włodzimierzem G., trójmiejskim dilerem Volkswagena. Głównym wątkiem tej sprawy jest zakup trzech volkswagenów transporterów. Jak ustalili prokuratorzy, pierwszą furgonetkę Karnowski za 30 tys. zł kupił od G. w 2000 r. Trzy lata później ten sam samochód prezydent Sopotu miał dilerowi odsprzedać. Jednak - co najdziwniejsze - przez te trzy lata auto... zyskało na wartości, gdyż firma Włodzimierza G. na początku stycznia 2003 r. odkupiła je za 41 tys. zł!

Zaledwie kilka dni później od tego samego dilera Karnowski nabył kolejnego busa. Zapłacił za niego zaledwie 55 tys., podczas gdy wartość rynkowa i księgowa auta przekraczała 80 tys. zł. Jak ustalili śledczy, Karnowski zgłosił potem kradzież tego samochodu sopockiej policji. Jego wartość ocenił wówczas na 100 tys. zł.

Dlatego za 75 tys. zł już w marcu 2004 r. prezydent Sopotu kupuje kolejnego transportera. I tym razem, według śledczych, auto jest tańsze o blisko 15 tys. zł. od ceny rynkowej. Najprawdopodobniej właśnie to auto w maju ubiegłego roku prezydent Sopotu zgłosił w oświadczeniu majątkowym. Jego wartość oszacował na 55 tys. zł.

To nie wszystkie zarzuty, jakie usłyszał Karnowski za podejrzane kontakty z dilerem samochodów. W warsztatach Włodzimierza G. miał również przez cztery lata nieodpłatnie serwisować samochody - śledczy wycenili usługi na ponad 13 tys. zł. Ludzie biznesmena za darmo mieli także wymienić instalację elektryczną w domu prezydenta Sopotu oraz wykopać doły na jego posesji. Te usługi zostały wycenione na 3,8 tys. zł.

Karnowski miał również zataić te biznesowe relacje z Włodzimierzem G. w lutym 2007 r., kiedy podległy ratusz ogłaszał przetarg na zakup dwóch limuzyn. W ten sposób na interesach z Włodzimierzem G. - jak twierdzą śledczy - prezydent Karnowski miał zyskać około 70 tys. zł.

Co na to prezydent Sopotu? "Nic na temat zarzutów nie mogę mówić. Poznałem ich treść w prokuraturze, ale zostałem zobowiązany do milczenia. Bardzo mi przykro – powiedział DZIENNIKOWI Jacek Karnowski.

>>>Przeczytaj wywiad z Karnowskim: Teraz będą mnie grillować

A na specjalnie zwołanej konferencji prasowej zapewniał o swojej niewinności. "Nie mam sobie nic do zarzucenia. Głęboko wierzę, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona" - przekonywał. Dodał, że nie zamierza się podać do dymisji i wraca do pracy w magistracie.

Jednak samorządowiec wolnością może cieszyć się niedługo, bo prokuratura ma tydzień na zaskarżenie decyzji sądu. Zbigniew Niemczyk, szef gdańskiego biura Prokuratury Krajowej, powiedział jedynie, że prokuratorzy obecnie czekają na pisemne uzasadnienie sądu.

Orzeczenie sądu poprzedziła wielka akcja poparcia Karnowskiego zorganizowana przez polityków i jego przyjaciół. Za prezydenta Sopotu poręczyli poseł PO Jarosław Gowin, arcybiskup Tadeusz Gocłowski i prezydent Gdańska Paweł Adamowicz. Za Karnowskim wstawił się nawet Lech Wałęsa.