Włodzimierz G. nie chciał mówić o treści zarzutów, powiedział tylko dziennikarzom, że nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań. Zapowiedział też, że zaskarży decyzję prokuratury, która zastosowała wobec niego poręczenie majątkowe w wysokości 50 tysięcy złotych.

DZIENNIK dotarł do szczegółów śledztwa, które toczy się przeciwko prezydentowi Sopotu Jackowi Karnowskiemu. Prokuratorzy twierdzą, że samorządowiec starannie maskował łapówki: kupował furgonetki Volkswagena po zaniżonych cenach.

Właśnie tej sprawy dotyczy siedem z ośmiu zarzutów. Na interesach z Włodzimierzem G. Karnowski zyskał - według śledczych - 70 tysięcy złotych.

>>> Przeczytaj, co prokurator zarzuca prezydentowi Sopotu

Głównym wątkiem tej sprawy jest zakup trzech volkswagenów transporterów. Wszystkie prezydent Sopotu kupował z dużym upustem, znacznie poniżej wartości.

To nie wszystkie zarzuty, jakie usłyszał Karnowski za podejrzane kontakty z dilerem samochodów. W warsztatach Włodzimierza G. miał również przez cztery lata bezpłatnie serwisować samochody - śledczy wycenili wartość usługi na ponad 13 tysięcy złotych. Ludzie biznesmena za darmo mieli także wymienić instalację elektryczną w domu prezydenta Sopotu oraz wykopać doły na jego posesji. Te usługi zostały wycenione na blisko cztery tysiące.

Tylko jeden zarzut dotyczy rozbudowy kamienicy w Sopocie, o co wnioskował biznesmen Sławomir Julke. Za zgodę prezydent miasta nmiał zażądać dwóch mieszkań.