Doradca prezydenta z milionową odprawą
Adam Glapiński - nowy ekonomiczny doradca Lecha Kaczyńskiego, nie będzie pobierał za swoje usługi wynagrodzenia. Na biednego jednak nie trafiło. Jak ustaliliśmy, Glapiński po odejściu z funkcji prezesa Polkomtelu otrzymał już ponad milion złotych z tytułu zakazu konkurencji.
- Kaczyński stawia na ekonomię
- Bugaj będzie doradzał Kaczyńskiemu
- Sprzątanie po władzy kosztuje nas miliony
- Jaki będzie kurs wymiany złotówki na euro
- Posłowie źli na Tuska, bo stracą podwyżki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Glapiński w ramach klauzuli o zakazie konkurencji z Polkomtelu (właściciela sieci komórkowej Plus GSM) dostał już ponad milion złotych, kolejne 500 tys. ma mu zostać wypłaconych do maja tego roku. Wówczas mija roczny termin, do którego obowiązuje zakaz konkurencji.
Glapiński to jeden z najbardziej znanych polskich polityków z pierwszej połowy lat 90. Wtedy związał się z Jarosławem Kaczyńskim, tworząc z nim Porozumienie Centrum. Był ministrem w rządach Jana Krzysztofa Bieleckiego i Jana Olszewskiego. Potem jego gwiazda polityczna zbladła, poświęcił się karierze naukowej na warszawskiej SGH. Ale za rządów PiS stał się kolekcjonerem posad w kontrolowanych przez państwo firmach. Zasiadał w radzie nadzorczej KGHM oraz Centralwings. Doradzał także LOT-owi. W końcu, latem 2007 r., stanął na czele Polkomtelu, operatora sieci komórkowej Plus GSM.
Dawid Jackiewicz, poseł PiS i były wiceminister skarbu w rządzie Jarosława Kaczyńskiego, bierze w obronę Glapińskiego. "Prezydent szuka osób, które znają się na gospodarce. Adam Glapiński będzie pełnił funkcję doradcy społecznego - więc jeśli nie będzie kolizji między tym, co robił w Polkomtelu, a tym, co będzie robił w Kancelarii Prezydenta, to tę nominację należy ocenić pozytywnie" - mówi DZIENNIKOWI Jackiewicz.
Jednak Paweł Graś, zastępca sekretarza generalnego PO, wskazuje, że politycy PiS inne standardy stosują, kiedy chodzi o związanych z tą partią polityków, a inne, kiedy sprawa dotyczy ludzi z obecnej koalicji rządowej. "Oczekuję teraz równie płomiennych konferencji prasowych tych polityków PiS, którzy tak mocno krytykowali szefa ABW Krzysztofa Bondaryka za podobną odprawę" - mówi Graś.
A właśnie sprawa pieniędzy, które potajemnie obok rządowej pensji otrzymał z komórkowej Ery Krzysztof Bondaryk, szef największej tajnej służby w Polsce, kilka miesięcy temu zelektryzowała media. Sprawę wykryli agenci CBA, którzy kontrolowali majątek szefa ABW. Jak potem przyznał się Bondaryk, w sumie wziął od Ery prawie pół miliona zł netto.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!