Olewnikowie od momentu porwania Krzysztofa w 2001 roku prosili o pomoc urzędników i polityków. Zwrócili się także do prokuratora Jerzego Szymańskiego, obecnie zastępcy prokuratora generalnego, czyli ministra Andrzeja Czumy.

"Rodzina Olewników ma do niego żal, że nie reagował na ich wnioski i skargi na zły sposób prowadzenia śledztwa" - mówi nam pełnomocnik Olewników mecenas Ireneusz Wilk. DZIENNIK pod koniec stycznia ujawnił, że Szymański nadzorował sprawę Olewnika. "Na pewno interweniowaliśmy także u niego" - potwierdza Włodzimierz Olewnik. Z prokuratorem Szymańskim nie udało nam się skontaktować.

Mecenas Ireneusz Wilk dodał, że świadkiem przed komisją będzie też Marek Staszak, który do 20 stycznia był szefem Prokuratury Krajowej. "Gdy sprawowałem tę funkcję, dwa lub trzy razy spotkałem się z rodziną Olewników" - przyznał Staszak.

Jednak mecenas Wilk twierdzi, że prokurator będzie musiał m.in. odpowiedzieć na pytanie, co zrobił w sprawie porwania Krzysztofa Olewnika, gdy w latach 2001-2003 był wiceministrem sprawiedliwości.

Marek Biernacki, szef sejmowej komisji śledczej, zapowiedział, że posłowie przesłuchają urzędników, do drzwi których pukali Olewnikowie. "Komisja musi zbadać, kto nadzorował i kontrolował pracę prokuratorów i policjantów, którzy przyjęli za wiarygodną fałszywą informację o samouprowadzeniu Krzysztofa" - mówi mecenas Wilk.