Prokuraturę szczególnie zainteresowały działania aspiranta Macieja L., członka specjalnej grupy poszukującej Krzysztofa Olewnika. . Jego misja zakończyła się jednak niepowodzeniem -
>>>Olewnika zdradził najbliższy przyjaciel?
Okazało się, że . Podczas przesłuchań twierdził, że musiał przebijać się osiedlowymi uliczkami i zwyczajnie nie zdążył.
Ale to nie koniec błędów popełnionych przy wręczaniu okupu. Maciej L. przyznał, że zrezygnował z przeprowadzenia oględzin miejsca zdarzania "ze względu na nocną porę i bezpieczeństwo uprowadzonego". Na dodatek dokumentację z miejsca przekazania okupu sporządzono dopiero trzy dni później.
>>>Policja wiedziała, kto porwał Olewnika
"Tak naprawdę . Na podstawie notatek znajdujących się w odtajnionych aktach operacyjnych można domniemywać, że rzeczywiście nie widział tego żaden policjant. Jedna z notatek zawiera stwierdzenie, że okup zrzucono w krzaki, gdy tymczasem tam żadnych krzaków nie było. To wszystko jest bardzo dziwne" - mówi osoba znająca materiały śledztwa.
>>>Dowód na złą wolę władz w sprawie Olewnika
Krzysztof Olewnik został porwany ze swojego domu 27 października 2001r., Został zamordowany we wrześniu 2003 r., po tym jak rodzina wpłaciła 300 tys. euro okupu. Nieprawidłowości w śledztwie bada teraz gdański wydział przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej. Sprawą zajmie się też sejmowa komisja śledcza.