"List otwarty w obronie rozumu", o którym pisaliśmy w DZIENNIKU, podpisało już przeszło tysiąc osób. Zainicjowali go naukowcy związani z Centrum Fizyki Teoretycznej PAN. Napisali w nim, że umieszczenie w "klasyfikacji zawodów i specjalności" - dokumencie urzędów pracy, które podlegają resortowi - wróżki czy astrologa jest "skandaliczne".

>>>Minister pracy ma kłopot z wróżbitą

Diaby tłumaczyła wczoraj, że dokument obowiązuje od 2004 r., a zawód wróżki „zawsze się na tej liście znajdował”. Rzeczniczka tłumaczyła, że o wpisanie danego zawodu na listę mogą wnioskować m.in. stowarzyszenia zawodowe, urzędy, a nawet osoby prywatne.

"Zgłoszenie weryfikuje departament rynku pracy i na ogół rozpatruje je pozytywnie. Oczywiście są zawody, których nie można wpisać na listę, nielegalne: takie jak mafioso czy stręczyciel" - mówiła Diaby. Ale podkreśliła: "Nie ma powodu, by spychać wróżki do podziemia."

Na aktualizowanej co dwa lata liście znajduje się ok. 60 tys. zawodów.

>>>"Nie zepchniemy wróżek do podziemia"