Zaufany człowiek Ziobry ma kłopoty
Paweł Wilkoszewski, były asystent polityczny Zbigniewa Ziobry, napisał dramatyczny list do Andrzeja Czumy. Skarży się ministrowi sprawiedliwości, że warszawscy śledczy nie zgodzili się, by został pełnoprawnym prokuratorem, i nie chcą przedłużyć mu umowy o pracę.
- Asystent Ziobry zgubił dysk z ważnymi danymi
- Ziobro pozwany za obrazę Schetyny
- Ziobro zostawia "wtyczki" w resorcie sprawiedliwości
- Sprawdzą, czy żona Kaczmarka była naciskana
- Służby IV RP podsłuchiwały legalnie
- Prokurator uniknie kary za blokowanie śledztwa
- Czy Ziobro kazał nacisnąć żonę Kaczmarka?
- Prokuratorzy podważają wersję Ziobry
- Zbigniew Ziobro się żeni
- Ciąża opóźnia proces Ziobry
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 0°C max. 23°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Czuję się jak bohater procesu Franza Kafki. Czy brak realizacji mojej nominacji jest realizacją zasady: murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść?" - czytamy w liście do wysłanym ministra Czumy. Dalej Wilkoszewski cytuje fragment piosenki Władimira Wysockiego w wykonaniu Jacka Kaczmarskiego pt. "Nie lubię": "Nie cierpię poczucia bezradności, z jakim zaszczute zwierzę patrzy w lufy strzelb".
>>>Ziobro zostawia "wtyczki" w resorcie sprawiedliwości
Asesor Paweł Wilkoszewski to jedna z najsłynniejszych postaci ekipy Ziobry. Pod jego bokiem zrobił szybką i zawrotną karierę jak na swój młody wiek i brak prokuratorskiego doświadczenia. O tym jak bardzo był zaufanym człowiekiem Ziobry, może świadczyć fakt, że to właśnie on wszczął śledztwo w sprawie przecieku z nieudanej akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa. Tropił "układ warszawski", czyli podejrzane związki stołecznych polityków PO i SLD z biznesem. To on wsławił się tym, że poleciał wojskowym helikopterem do Gdańska, by przesłuchać Jaromira Netzla, ówczesnego prezesa PZU, w sprawie przecieku z afery gruntowej. Brał też udział w śledztwie przeciwko kardiochirurgowi Mirosławowi Garlickiemu. Ta sprawa była oczkiem w głowie byłego ministra sprawiedliwości.
Z ustaleń DZIENNIKA wynika też, że jesienią 2007 roku Wilkoszewski godzinami ślęczał w kancelarii tajnej warszawskiej prokuratury. Czytał stenogramy z podsłuchów dziennikarzy. Cztery tysiące stron w niejasnych okolicznościach wpłynęły z Centralnego Biura Śledczego do prokuratury. "Szef CBŚ Jarosław Marzec załączył pismo, w którym napisał: do ewentualnego wykorzystania. Ani słowa w nim nie było, czy chodzi o jakieś przestępstwo" - opowiada warszawski prokurator. Tłumaczy, że nikt ze śledczych nie wiedział, co z tym zrobić. "Nagle zjawił się Wilkoszewski i zabrał się do analizowania podsłuchów. Czytał całymi dniami. Po co asystent ministra analizował podsłuchy dziennikarzy? Tam się pojawiały informacje dotyczące polityka Platformy Obywatelskiej" - mówi informator DZIENNIKA.
Wiosną Wilkoszewski skończył prokuratorską asesurę. Pomyślnie zdał końcowe egzaminy. Powinien zostać pełnoprawnym prokuratorem. Ale sprzeciwili się temu stołeczni oskarżyciele. "Kolegium prokuratorów wydało negatywną opinię o asesorze" - powiedział DZIENNIKOWI Andrzej Janecki, szef warszawskiej prokuratury okręgowej. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, prokuratorzy uznali, że Wilkoszewski w swojej pracy jako prokurator nie będzie bezstronny. "Był przecież blisko Ziobry, wykonywał jego polityczne polecenia. Taki człowiek nie może być prokuratorem" - mówią nieoficjalnie oskarżyciele. Decyzję stołecznych prokuratorów poparli też ich przełożeni z warszawskiej prokuratury apelacyjnej.
"Paweł Wilkoszewski wystąpił do ministra sprawiedliwości z prośbą o przeanalizowanie jego sytuacji zawodowej w związku z wnioskiem o zwolnienie go ze stanowiska asesora. Decyzję podejmie prokurator generalny" - powiedziała DZIENNIKOWI Joanna Dębek z wydziału informacji Ministerstwa Sprawiedliwości. Minister Czuma ma jeszcze dwa dni na decyzję sprawie Wilkoszewskiego. W piątek asesorowi kończy się umowa o pracę z Prokuraturą Okręgową w Warszawie. Nie chciał odpowiedzieć, jak zareagował na list.
"Nie dziwię się, że obecne kierownictwo prokuratury nie chce, by Wilkoszewski został prokuratorem. To ewidentna szykana za to, że miał odwagę wziąć udział w śledztwie przeciwko Januszowi Kaczmarkowi. To zdolny i silny młody człowiek, który na pewno jeszcze kiedyś będzie prokuratorem" - uważa Arkadiusz Mularczyk, poseł PiS i przyjaciel Zbigniewa Ziobry.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!