W 1989 r. był on ministrem kultury fizycznej i sportu w rządzie Mieczysława Rakowskiego. Esbecy interesowali się nim już pięć lat wcześniej, jednak wówczas poprzestali na wypisywaniu bezkrytycznych peanów na jego cześć.

"Swą postawą reprezentuje marksistowski światopogląd, będąc zarazem krytycznie nastawiony wobec kompromisów w kontaktach władzy z Kościołem, jak też wobec wszelkich przejawów odstępstw od zasadniczych pryncypiów ustrojowych i ideologicznych. (...) Rodziny za granicą nie posiada, jego dotychczasowe wyjazdy do kk. (Dania, RFN) miały charakter służbowy" - odnotowali funkcjonariusze SB w 1984 r.

>>>IPN ujawni dokumenty o Kwaśniewskim

Nie zauważyli, że siostra redaktora naczelnego "Sztandaru Młodych" mieszka w Szwajcarii. Dziwnym trafem nabrali się na jego wyższe wykształcenie, pisząc, że Kwaśniewski "ukończył z tytułem magistra Wydział Ekonomii Uniwersytetu Gdańskiego".

>>>IPN opóźnia wydanie książki o Kwaśniewskim

Wszystko zmieniło się wiosną 1989 r. Tuż po moskiewskim spotkaniu Kwaśniewskiego z Gorbaczowem oficerowie III Departamentu MSW stali się znacznie bardziej wnikliwi. Zaczęli badać pochodzenie etniczne ówczesnego szefa Komitetu Młodzieży i Kultury Fizycznej. Z dokumentów SB: "Okresowo pojawiają się opinie w środowiskach dziennikarskim i sportowym o żydowskim rodowodzie Aleksandra Kwaśniewskiego".

Zaczęli się też przyglądać zarobkom jego żony. W "Informacji dotyczącej Aleksandra Kwaśniewskiego" z 31 maja 1989 r. funkcjonariusze napisali, że nie ma "żadnych wiarygodnych dokumentów pozwalających jednoznacznie potwierdzić bądź wykluczyć, iż którekolwiek z rodziców A. Kwaśniewskiego jest narodowości żydowskiej", gdyż dokumenty zostały zniszczone podczas wojny.

"Przyjmując nawet hipotezę, że ojciec jego jest narodowości żydowskiej, to niemniej jednak zgodnie z zasadami religii wyznania mojżeszowego wymieniony nie może być traktowany przez środowisko narodowości żydowskiej jako osoba tej nacji. Decyduje o tym bowiem rodowód matki, a nie ojca" - czytamy w "Informacji" oznaczonej klauzulami "ściśle tajne", "tajne spec. znaczenia", "egzemplarz pojedynczy". Pod dokumentem nikt się nie podpisał, jest tylko adnotacja "opracowano w Departamencie III MSW".

>>>SB zbierała haki na Kwaśniewskiego

Esbecy ustalili, że dziadek Kwaśniewskiego przed wojną był listonoszem, i starannie prześledzili życiorys jego ojca Zdzisława. W dokumentach jest adnotacja, że Zdzisław Kwaśniewski w 1939 r. ukończył Liceum Humanistyczne "Oświata" w Wilnie, w 1944 r. był kierownikiem białoruskiej szkoły podstawowej w miejscowości Wojtowicze, a po wojnie pracował w Państwowym Urzędzie Repatriacyjnym i skończył studia medyczne.

"Na przełomie lat 50. i 60. Zdzisław Kwaśniewski utrzymywał bliskie kontakty z kręgiem osób narodowości żydowskiej, które później w znacznej większości wyemigrowały z kraju. Z jednoźródłowej i niepotwierdzonej informacji wynika, że Z. Kwaśniewski w tym okresie w gronie osób zaufanych (uczestników spotkań brydżowych) rzekomo nie ukrywał, że żona jego jest Polką, on zaś Żydem" - czytamy w opracowaniu SB.

Funkcjonariusze pisali, że Zdzisław Kwaśniewski ma znajomych w Londynie i Szwajcarii: "w 1981 r. jego córka Sylwia (ur. 1956 r.), panna, lekarz medycyny, wyjechała do Szwajcarii na rzekomo 2-letnie studia doktoranckie, z których nie powróciła do kraju".

W notatce z 29 maja 1989 r. porucznik A. Karpiński relacjonował swoją rozmowę z kimś z bliskiego otoczenia Aleksandra Kwaśniewskiego: "Spekulując na temat ewentualnego awansu politycznego Aleksandra Kwaśniewskiego, Z.O. stwierdził z przekonaniem, iż umocnienie jego pozycji politycznej spowodowane będzie rzeczywistymi osiągnięciami, nie zaś z tytułu poparcia lobby żydowskiego".

Skąd wśród esbeków wzięła się taka antyżydowska fobia? "Dla służb pochodzenie etniczne zawsze było ważne" - wyjaśnia dr Antoni Dudek, historyk z IPN. "Pamiętam taki dokument z rozpracowania dotyczący sytuacji w Akademii Nauk Społecznych przy KC PZPR z 1985 r. Tam pewien oficer SB na podstawie rozmów z <kontaktami obywatelskimi> przedstawiał charakterystykę wszystkich znaczących pracowników Akademii. Jest tam ich pochodzenie etniczne, stan majątkowy. Jest też mowa, że główną rolę w Akademii zamiast Mariana Orzechowskiego, który był formalnie rektorem, odgrywa taki a taki profesor, który jest z pochodzenia Żydem i interesuje się głównie pieniędzmi i zatrudnianiem kolegów Żydów. Widać tu całą kuchnię służb".


Czy ktoś o tak niskiej randze jak porucznik SB mógł rozpracowywać ministra? Czy Karpiński to prawdziwe nazwisko? "W Departamencie III był zespół operacyjny kierowany przez płk. Kwiatkowskiego, który podpisywał notatki fikcyjnym nazwiskiem" - mówi Henryk Piecuch, pisarz badający historię polskich służb specjalnych. Dlaczego esbecy tak robili? Ich notatki przydawały się, gdy trzeba było kogoś zdjąć ze stanowiska. Tak było choćby w przypadku członka Biura Politycznego Hieronima Kubiaka. Funkcjonariusze bali się, że odwołany polityk będzie się mścił lub kiedyś wróci do łask.

W 1989 r. esbecy powątpiewali już w ideowość Aleksandra Kwaśniewskiego - w notatkach pisali, że jego żona pracuje w polonijnej firmie jubilerskiej PAAT, która "na osobistą interwencję ministra transportu Janusza Kamińskiego ma otrzymać prawo obrotu towarami w strefie wolnocłowej planowanej na Okęciu". Jolanta Kwaśniewska zaczęła pracę w PAAT w grudniu 1983 r. najpierw jako sekretarka, ale szybko awansowała na dyrektora ds. handlowych.

W dokumentach SB czytamy, że w 1988 r. Kwaśniewska zarabiała oficjalnie 85 tys. zł, jednak informatorzy donoszą, "że jej faktyczne zarobki oscylują w granicach 1 mln zł i kilkuset dolarów miesięcznie". Sprawie nie nadano jednak biegu. Funkcjonariusz SB ograniczył się w swoim meldunku do stwierdzenia, że "ewentualna weryfikacja tej informacji praktycznie jest niemożliwa, ponieważ wypłaty te nie są uwzględniane na listach płac, a wręczane osobie zainteresowanej przez zaufanych pełnomocników właścicieli firmy".

Dlaczego SB tak intensywnie interesowała się Aleksandrem Kwaśniewskim i jego rodziną wiosną i latem 1989 r.? Esbecy śledzili Kwaśniewskiego nawet po wyborach, usiłowali nagrywać jego rozmowy z Jackiem Kuroniem. Wewnątrz PZPR trwała wówczas ostra walka „młodych”, których reprezentował Aleksander Kwaśniewski, ze "starymi". Zdaniem Antoniego Dudka notatki o Kwaśniewskim trafiały wprost na biurko gen. Czesława Kiszczaka. Nigdy jednak nie zostały wykorzystane.

"W 1989 r. Kwaśniewski próbował stworzyć nowy układ polityczny wewnątrz obozu władzy i z tego powodu interesowały się nim służby" - mówi dr Antoni Dudek. I vice versa: Kwaśniewski interesował się służbami. Jest taki bardzo ciekawy dokument z lipca 1989 r. z posiedzenia kierownictwa partii, gdzie oburzony Kiszczak mówi - nie wymieniając nazwiska, ale chodzi o Kwaśniewskiego - że niektórzy towarzysze przychodzą do moich podwładnych i zaczynają wypytywać, jakie są ich nastroje i jak się zapatrują na zmiany w PZPR, co sądzą o konsekwencjach wyników wyborów.

W wyborach 1989 r. Kwaśniewski ubiegał się - bez powodzenia - o mandat senatora.

Gen. Czesław Kiszczak zaprzecza, jakoby zlecił sprawdzanie Aleksandra Kwaśniewskiego. Twierdzi, że żadnych informacji z MSW o Kwaśniewskim nie dostawał. "Nie znam takiego dokumentu" - powiedział DZIENNIKOWI. "To najprawdopodobniej był jakiś projekt informacji. Musi pan pytać o to szefa III Departamentu i funkcjonariusza, który ten dokument sporządził".

"To kolejne kłamstwo gen. Kiszczaka" - komentuje dr Antoni Dudek z IPN. "Jestem absolutnie pewien, że te dokumenty do niego trafiały. Jest niemożliwe, aby SB inwigilowała ministra bez zgody Kiszczaka. W końcu nie chodziło o jakiegoś naczelnika z Pcimia, tylko o ministra z rządu Rakowskiego".

"Trudno mi sobie wyobrazić, że stał za tym Kiszczak" - powiedział DZIENNIKOWI gen. Wojciech Jaruzelski. "Inwigilacja Kwaśniewskiego to jest tak niewyobrażalny skandal, że w głowie się nie mieści".

Zdaniem gen. Jaruzelskiego mogło być i tak, że inwigilując Kwaśniewskiego, któryś z wysokich rangą funkcjonariuszy SB działał na własną rękę. "Sam chciałbym wiedzieć, kto to robił, bo pośrednio uderzało to we mnie. Organa SB zawsze czuły się państwem w państwie. Wiele rzeczy w SB robiono na własną rękę, wystarczy przypomnieć zabójstwo księdza Popiełuszki" - mówi Jaruzelski.

Były szef III Departamentu MSW gen. Krzysztof Majchrowski, do którego odesłał nas gen. Kiszczak, zastrzelił się w październiku 2000 r. Zostawił list pożegnalny. Prokuratura uznała, że było to samobójstwo. Podczas procesu lustracyjnego bronił Aleksandra Kwaśniewskiego. Zeznał, że nie był on tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Alek.

Aleksander Kwaśniewski nie chciał komentować dokumentów SB na swój temat. "Pan prezydent do końca sierpnia jest na urlopie" - poinformowała nas jego asystentka Justyna Bielak.