Naczelny Komitet Wykonawczy PSL zawiesił w piątek wojewódzkie władze partii na Dolnym Śląsku. To pierwsze rozliczenia powyborcze u ludowców, którzy nie kryją, że liczyli na lepszy, dwucyfrowy wynik wyborczy. "NKW zarządził rozpoczęcie kampanii sprawozdawczo-wyborczej w dolnośląskiej organizacji PSL z dniem 10 listopada. Do czasu przeprowadzenia zjazdu wojewódzkiego NKW zawiesił działalność wojewódzkich organów PSL organizacji dolnośląskiej" - głosi uchwała przyjęta w piątek przez ludowców.

Kierownictwo Stronnictwa postanowiło, że pełnomocnikiem sprawującym nadzór nad przebiegiem kampanii sprawozdawczo-wyborczej w dolnośląskim PSL będzie sekretarz NKW PSL Józef Szczepańczyk. W okręgach wyborczych na Dolnym Śląsku ludowcy uzyskali znacznie słabszy wynik niż w całym kraju. Szefem tamtejszych struktur partii był dotychczas Tadeusz Drab. Jak nieoficjalnie dowiedziała się PAP ze źródeł zbliżonych do kierownictwa partii, centrali nie układała się współpraca z nim podczas kampanii. Część tamtejszych działaczy od dawna chciała odwołania Draba w związku z jego problemami z prawem.

Ciąży na nim prawomocny wyrok roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata za składanie fałszywych zeznań. Sprawa dotyczy wydarzeń z 2006 r. Wtedy to Drab wracał z kolegą z polowania. Doszło do wypadku z winy kolegi. Ówczesny wicemarszałek wziął jednak winę na siebie, bo jego kolega był nietrzeźwy. Po ujawnieniu tego faktu Drab musiał zrezygnować ze stanowiska wicemarszałka Dolnego Śląska. Do czasu nadania depeszy PAP nie udało się z nim skontaktować.

Piątkowe posiedzenie ścisłego kierownictwa PSL było pierwszym oficjalnym spotkaniem tego gremium po wyborach. Ludowcy przyznają, że liczyli na lepszy rezultat ich ugrupowania. PSL zdobyło nieco ponad 8 proc. głosów.

"Wszyscy chcieliśmy mieć lepszy, dwucyfrowy wynik" - mówił w czwartek PAP wiceszef partii Jan Bury. Dodał jednak, że "między marzeniami a realiami jest różnica". Według niego trzeba brać pod uwagę, że Stronnictwo przez ostatnie cztery lata było partią rządzącą, dodatkowo - jak przekonywał - wszystkim ugrupowaniom głosy zabrał Ruch Palikota.

Kolejną przyczyną takiego rezultatu jest - zdaniem Burego - to, że Stronnictwo miało ograniczony budżet na kampanię wyborczą. Ludowcy wydali na nią prawie trzy razy mniej niż PO i PiS, głównie środki pochodzące z wpłat od członków i sympatyków.